
Zakończony piłkarski weekend to tradycyjnie czas na przegląd formy rywali Jagiellonii w Lidze Europy. Środowy przeciwnik Jagiellonii – czyli Olympiakos – rozpoczął nową erę po rozstaniu z trenerem Mendilibarem, jednak Imanol Alguacil z pewnością nie tak wyobrażał sobie swój debiut na ławce szkoleniowej. Zresztą, z całej stawki ośmiu oponentów powody do zadowolenia mogą mieć zaledwie dwa zespoły. Pozostałe ekipy pogubiły punkty lub schodziły z boiska pokonane.
Debiutujący w roli szkoleniowca Olympiakosu Imanol Alguacil zdecydował się zachować w wyjściowej jedenastce pięciu piłkarzy, którzy zagrali od pierwszej minuty w spotkaniu pucharowym w środku tygodnia – Tikinizyana, Pedersena, Puerte, Fortounisa i Gonzaleza.
To spotkanie mogło rozpocząć się znakomicie dla gości. Już w 5. minucie trafili oni do siatki, jednak sędzia boczny podniósł chorągiewkę, sygnalizując pozycję spaloną. W odpowiedzi piłkarze Olympiakosu ruszyli ze składną akcją, budowaną od samej linii obrony i napędzoną szybką wymianą podań między Chiquinho a Jotą Silvą. Całość uderzeniem finalizował Puerta, jednak Kolumbijczyk strzelił zbyt lekko i bramkarz bez trudu złapał piłkę.
W 22. minucie odważny rajd przeprowadził lewy obrońca Tiknizyan, który wpadł w pole karne i próbował dogrywać na dalszy słupek. Gonzalez nie zdążył jednak w tempo zamknąć tej akcji. Z kolei po upływie pół godziny gry, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, swoich sił w powietrzu spróbował Pirola, ale po jego strzale głową piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką.
Przez większość pierwszej połowy piłkarze Olympiakosu próbowali sforsować zasieki obronne rywala, cierpliwie konstruując wielopodaniowe ataki pozycyjne, oddając strzały z dystansu oraz posyłając dośrodkowania z bocznych sektorów. Na konkretną odpowiedź ze strony OFI trzeba było poczekać do 38. minuty. Z lewej flanki zacentrował Athanasiou, Dickmann przedłużył to zagranie głową, a futbolówka spadła pod nogi zupełnie niepilnowanego Fountasa. Zawodnik uderzył w kierunku dalszego słupka, jednak Ortega skutecznie odbił tę próbę. Do odbitej piłki dopadł jeszcze wbiegający z lewej strony pola karnego gracz gości i wstrzelił ją na piąty metr. Zrobił to na tyle sprytnie, że nabił Kodro, od którego futbolówka wpadła do siatki. Radość przyjezdnych nie trwała jednak długo, gdyż arbiter – po raz kolejny w tym meczu – dopatrzył się pozycji spalonej.
Po zmianie stron Olympiakos wciąż starał się narzucać rywalowi własne warunki gry. Sygnał do ataku dał Puerta, oddając groźny, płaski strzał z dystansu, po którym piłka nieznacznie minęła słupek. W odpowiedzi jeden z zawodników OFI pokusił się o uderzenie sprzed „szesnastki”, lecz i tym razem futbolówka przeleciała tuż obok bramki. Z kolei w 64. minucie z lewej flanki ostro zacentrował Tiknizyan. Bramkarz interweniował z dużymi problemami, odbijając piłkę przed siebie, jednak obrońcy w porę zaasekurowali swojego golkipera i zablokowali próbę dobitki.
Do trzech razy sztuka. W 66. minucie piłkarze OFI wreszcie objęli prowadzenie i tym razem sędzia nie miał już żadnych wątpliwości, bez wahania uznając to trafienie. Athanasiou znakomitym, diagonalnym podaniem bezlitośnie obnażył brak organizacji w defensywie gospodarzy, a futbolówka trafiła wprost pod nogi Kodro. Napastnik mocnym uderzeniem pod poprzeczkę, nie dał bramkarzowi najmniejszych szans. Istotną rolę przy tym golu odegrało to, że jeden z zawodników gości wyciągnął lewego stopera – Pirolę – ze strefy, a ten nie zdążył wrócić na czas na swoją pozycję.
Trener Alguacil starał się błyskawicznie zareagować na stratę gola, posyłając do boju dwóch zmienników – Hezze oraz Yaremchuka. Gospodarze wciąż mieli jednak ogromne problemy ze sforsowaniem nisko ustawionej defensywy rywala. Co więcej, w 80. minucie to OFI mogło podwyższyć prowadzenie. Groźna kontra gości rozpoczęła się od straty w środku pola, którą zanotował wprowadzony chwilę wcześniej debiutant, Leon Bailey. Futbolówka błyskawicznie powędrowała na lewą flankę do Athanasiou, a ten ostro zacentrował na piąty metr. Tylko dzięki czujności Ortegi, interweniujący w polu karnym Pirola nie skierował piłki do własnej siatki.
W końcówce spotkania podopieczni Alguacila porzucili wielopodaniowe budowanie akcji na rzecz bardziej bezpośredniego futbolu i dośrodkowań z bocznych sektorów boiska. Po jednej z takich wrzutek do główki doszedł Jota Silva, jednak jego strzał nie sprawił bramkarzowi najmniejszych problemów. W 90. minucie szczęścia w powietrzu poszukał jeszcze Sá, lecz po jego uderzeniu piłka poszybowała nad poprzeczką. Z kolei w doliczonym czasie gry Martins posłał z lewego skrzydła ostrą piłkę w kierunku Yaremchuka, ale ukraiński napastnik nie zdołał w tempo zamknąć tej akcji. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie i Olympiakos musiał przełknąć gorycz pierwszej w tym sezonie porażki przed własną publicznością. Po czterech kolejkach zajmuje szóstą lokatę w tabeli z siedmioma punktami na koncie.
W porównaniu do poprzednich spotkań dało się zauważyć, że drużyna starała się znacznie dłużej utrzymywać przy piłce, wymieniając przy tym wiele podań. W fazie budowania akcji gospodarze nie ograniczali się wyłącznie do dośrodkowań, jak miało to miejsce za kadencji Mendilibara. Próbowali krótko wznawiać grę od bramki i gubić w ten sposób pressing rywala, choć wychodziło im to ze zmiennym szczęściem. Przed trenerem Alguacilem wciąż mnóstwo pracy, by w pełni zmienić tożsamość zespołu – szczególnie wiele do życzenia pozostawia jeszcze atak pozycyjny.
Jako że Olympiakos znajduje się w fazie transformacji, dla Jagiellonii może to być doskonała okazja na sprawienie niespodzianki na trudnym terenie w Pireusie. Na ten moment trudno wyrokować, w jakim zestawieniu personalnym zagrają rywale i jak dużych rotacji należy się spodziewać, gdyż nowy szkoleniowiec dopiero poznaje ekipę i sprawdza, kto najlepiej odnajduje się w jego filozofii gry.
W meczu z OFI w oczy rzucała się wymienność pozycji w ofensywnym tercecie Fortounis, Jota Silva i Chiquinho. Częsta zmiana ról miała utrudnić zadanie obrońcom. Spore wrażenie robiła zwłaszcza kreatywność Chiquinho, który sprawiał przeciwnikom mnóstwo kłopotów, posyłając otwierające podania. Jagiellonia swoich szans może upatrywać przede wszystkim w bocznych sektorach boiska. Boczni obrońcy Olympiakosu często podłączają się do ataków, jednak nie zawsze wracają na czas do defensywy, zostawiając rywalom mnóstwo wolnej przestrzeni do wyprowadzania kontr.
Wyjazdowe spotkanie Jagiellonii z Olympiakosem już w najbliższą środę, 16 września o godzinie 21. W najbliższych dniach na naszej stronie ukaże się szersza zapowiedź tej rywalizacji.
Olympiakos – OFI Kreta 0:1 (0:0)
66′ Kenan Kodro
Olympiakos: Ortega – Tiknizyan, Pirola, Retsos (C), Pedersen – Freuler (67′ Hezze), Puerta (75′ Sá) – Fortounis (75′ Bailey), Jota Silva, Chiquinho (83′ Martins) – Gonzalez (67′ Yaremchuk)
Żółte kartki: Pirola
#OlympiacosFC #OLYOFI #slgr pic.twitter.com/mCUDjtpO2e
— Olympiacos FC (@olympiacosfc) September 12, 2026
Rezultaty pozostałych rywali:
FC Ararat-Armenia – FC Syunik 3:0 (1:0)
W piątkowy wieczór mistrzowie kraju pewnie pokonali outsidera rozgrywek i awansowali na trzecią pozycję w tabeli. Było to dla nich już trzecie ligowe zwycięstwo z rzędu.
KV Mechelen – RSC Anderlecht 0:1 (0:1)
Zespół z aglomeracji brukselskiej ma za sobą niezwykle intensywny okres – w ciągu zaledwie ośmiu dni rozegrał aż trzy spotkania o punkty, w których zanotował dwa zwycięstwa i jeden remis. Podbudowani tym wyjazdowym triumfem piłkarze Anderlechtu w dobrych nastrojach przystąpią do rywalizacji w Lidze Europy.
Botev Vratsa – Levski Sofia 0:0 (0:0)
Mistrzowie Bułgarii złapali w tym tygodniu lekką zadyszkę. Najpierw przegrali starcie o krajowy Superpuchar z lokalnym rywalem, a w weekend po raz pierwszy w tym sezonie stracili punkty na ligowych boiskach. Mimo to ekipa z Sofii utrzymała fotel lidera i po dziewięciu seriach gier przewodzi stawce z dorobkiem 25 punktów.
Sunderland AFC – Arsenal 0:2 (0:0)
Sunderland poniósł pierwszą w tym sezonie porażkę przed własną publicznością, uznając wyższość aktualnych mistrzów Anglii. „The Black Cats” mogli w tym starciu objąć prowadzenie, jednak Enzo Le Fée nie wykorzystał rzutu karnego. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, chwilę później to goście otworzyli wynik spotkania. Jakby tego było mało, w doliczonym czasie gry Reinildo Mandava obejrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, przez co gospodarze kończyli ten mecz w dziesiątkę. Po czterech kolejkach drużyna ze Stadium of Light ma na swoim koncie cztery punkty i zajmuje 14. miejsce w tabeli Premier League.
Crystal Palace – Ipswich 2:3 (1:2)
Po niedawnym przełamaniu drużyna z Londynu ponownie musiała przełknąć gorycz porażki, tym razem po emocjonującym meczu ulegając beniaminkowi rozgrywek. Zespół Crystal Palace jako pierwszy objął w tym spotkaniu prowadzenie, lecz rywale błyskawicznie doprowadzili do wyrównania. Na domiar złego obrońca gospodarzy, Axel Disasi, został ukarany czerwoną kartką, przez co londyńczycy niemal przez całe spotkanie musieli radzić sobie w osłabieniu. Gracze Ipswich bezlitośnie wykorzystali przewagę liczebną i przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Po czterech seriach gier podopieczni Pierre’a Sage’a z dorobkiem zaledwie trzech punktów zajmują 16. lokatę w Premier League.
Paris FC – Olympique Lyon 0:0 (0:0)
Piłkarze Lyonu udali się do stolicy na wyjazdowe starcie, jednak z pewnością nie zapamiętają go na długo. Po bardzo bezbarwnym widowisku i ostatecznym bezbramkowym remisie obie ekipy musiały zadowolić się podziałem punktów.
FC Viktoria Pilzno – Sigma Olomuniec 2:3 (1:2)
Drużyna z Pilzna musiała uznać wyższość rywala w starciu przed własną publicznością. To goście otworzyli wynik spotkania, jednak po upływie pół godziny gry gospodarzom udało się doprowadzić do wyrównania. Riposta Sigmy była niemal błyskawiczna – goście zadali kolejny cios, ponownie obejmując prowadzenie. Tuż przed gwizdkiem na przerwę Viktoria stanęła przed doskonałą szansą na wyrównanie, lecz rzutu karnego nie wykorzystał Lukáš Červ. Po zmianie stron ekipa z Ołomuńca dołożyła trzeciego gola. Mimo wyraźnej przewagi w drugiej połowie, gospodarze zdołali zdobyć bramkę kontaktową dopiero w doliczonym czasie gry, przez co zabrakło im już minut na wywalczenie choćby jednego punktu. Po ośmiu seriach gier zespół z Pilzna z dorobkiem 10 punktów zajmuje dopiero 10. pozycję w tabeli – do lidera rozgrywek, Slavii Praga, tracąc dokładnie drugie tyle.

[…] Wraz z zatrudnieniem Alguacila, Olympiakos przechodzi całkowitą transformację filozofii gry. Era Mendilibara opierała się na pragmatycznym, bezpośrednim futbolu i szukaniu dośrodkowań z bocznych sektorów boiska. Nowy trener to zupełnie inne spojrzenie na piłkę. Bask znany jest z wprowadzania młodzieży do zespołu, a także stawiania na odważny, wertykalny futbol połączony z agresywnym, wysokim pressingiem. Drużyny prowadzone przez 55-latka cenią sobie posiadanie piłki i kreowanie zagrożenia poprzez cierpliwie konstruowane ataki pozycyjne. Angaż w Olympiakosie to dla niego powrót do poważnej, europejskiej piłki. Od pierwszego dnia pracy musi się tu jednak mierzyć z gigantyczną presją, próbując wejść w buty uwielbianego przez kibiców poprzednika. Szkoleniowiec zaliczył trudne wejście do nowej drużyny, przegrywając w debiucie z OFI Kreta. […]