
Przed dwumeczem z Iberią 1999 o Ligę Europy Jagiellonia musiała dokonać zmiany na liście zawodników zgłoszonych do rozgrywek. Miejsce Zacharego Zalewskiego zajął najnowszy nabytek klubu, Ousmane Sow. Jako że młody piłkarz jest zbyt krótko w zespole i nie spełnia wymagań, by znaleźć się na liście B (według przepisów UEFA nie posiada statusu wychowanka), musiał zwolnić miejsce na liście A nowemu skrzydłowemu Jagiellonii. Dlaczego tak się stało i w jaki sposób klub może rozwiązać ten problem?
Każdy klub występujący w europejskich rozgrywkach może zgłosić dwie listy zawodników. Na listę A można wpisać maksymalnie 25 piłkarzy, w tym co najmniej dwóch bramkarzy oraz ośmiu wychowanków lub graczy wyszkolonych w danym kraju. Aby spełnić ten ostatni wymóg, minimum czterech z nich musi być wychowankami samego klubu. Według wytycznych UEFA wychowanek to piłkarz, który między 15. a 21. rokiem życia był nieprzerwanie zarejestrowany w danym klubie przez trzy pełne sezony lub 36 miesięcy. W przypadku gdy drużyna nie ma w swojej kadrze ośmiu takich zawodników, może zgłosić do rozgrywek ich mniejszą liczbę. W takiej sytuacji jednak maksymalny rozmiar listy A ulega proporcjonalnemu zmniejszeniu.
Z kolei lista B pozwala na zgłoszenie do rozgrywek nielimitowanej liczby zawodników, którzy nie ukończyli 21. roku życia. Warunkiem jest jednak to, by piłkarz po ukończeniu 15 lat reprezentował barwy danego klubu przez nieprzerwany okres dwóch lat lub łącznie przez trzy lata, wliczając w to maksymalnie jedno roczne wypożyczenie do zespołu z tej samej krajowej federacji. Dużym ułatwieniem jest też to, że listę B można aktualizować dowolnie w trakcie sezonu, z tym zastrzeżeniem, że zmiany zgłasza się najpóźniej do północy w dniu poprzedzającym dany mecz w europejskich pucharach.
Kadra Jagiellonii a wytyczne UEFA
Sprawdźmy zatem, jak ta sytuacja wygląda w Jagiellonii. Punktem odniesienia będzie kadra zgłoszona do IV rundy eliminacji Ligi Europy. Na liście A znalazło się w niej 24 zawodników. Status wychowanka klubu posiadało zaledwie trzech z nich – Sławomir Abramowicz, Szymon Pankiewicz oraz Eryk Kozłowski (mimo że mógłby zostać zgłoszony również na listę B). Graczy wyszkolonych w Polsce było siedmiu. W tym gronie znaleźli się: Michał Perchel, Adrian Damasiewicz (warunki do wpisania na listę B spełni dopiero od przyszłego sezonu), Cezary Polak, Norbert Wojtuszek, Kajetan Szmyt, Dawid Drachal i Kamil Jóźwiak. Pozostali zgłoszeni traktowani są w świetle przepisów jako piłkarze niewyszkoleni w kraju. Dotyczy to między innymi Tarasa Romanczuka, który trafił do Polski już po ukończeniu 21. roku życia. Jako że Jagiellonia nie zdołała zgłosić wymaganych czterech wychowanków klubu, maksymalny rozmiar listy A musiał zostać pomniejszony o jedno miejsce.
Trzeba też pamiętać, że w tym gronie nie znaleźli się dwaj kontuzjowani od dłuższego czasu gracze – Leon Flach i Dusan Stojinović.
Ktoś musi ustąpić miejsca
Dyrektor sportowy Radosław Kucharski w rozmowie na kanale Meczyki przed meczem z Iberią 1999 zapowiedział, że klub nie powiedział jeszcze ostatniego słowa na rynku transferowym. W gronie poszukiwanych wzmocnień znajdują się między innymi napastnik oraz środkowy pomocnik o profilu box-to-box i mają to być gracze, którzy podniosą poziom rywalizacji wewnątrz zespołu. Jako że Jagiellonia na ten moment nie dysponuje już wolnymi miejscami na liście zgłoszeń do fazy ligowej europejskich rozgrywek, trzeba się zastanowić, którzy z obecnych piłkarzy mogliby zwolnić miejsce dla nowych nabytków. Wydaje się, że najrozsądniej będzie wytypować do tego grona największych przegranych początku sezonu, czyli Cezarego Polaka, Dawida Drachala oraz Dimitrisa Rallisa.
🗣️ Radosław Kucharski (dyrektor sportowy Jagiellonii):
– Chcielibyśmy się wzmocnić na pozycji napastnika. Być może dodatkowy jeden pomocnik – ale tu trwają nasze rozmowy – chodzi o zawodnika bardziej box to box niż o charakterystyce Jesusa Imaza.
🔴 Polskie kluby walczą w… pic.twitter.com/LFiTZJgvts
— Meczyki.pl (@Meczykipl) August 20, 2026
Lewy obrońcy, który latem wrócił z wypożyczenia do pierwszoligowej Miedzi Legnica, mimo zebrania dobrych recenzji podczas okresu przygotowawczego, nie otrzymał jeszcze żadnej szansy w oficjalnym meczu – jego bezpośredni konkurent, Guilherme Montoia, w dotychczasowych sześciu spotkaniach rozegrał komplet minut. Portugalczyk przeplata jednak dobre momenty w swojej grze ze słabszymi, często dając się ogrywać rywalom lub lekkomyślnie tracąc piłkę. Niezależnie jednak od samej formy, nie da rady grać przez całą rundę w każdym meczu po 90 minut i z pewnością Montoia będzie potrzebował chwili wytchnienia. Wydaje się jednak, że aktualnie trener Siemieniec nie ma zaufania do jego zmiennika i nic nie zwiastuje, by ta sytuacja miała ulec zmianie. Być może wynika to z profilu taktycznego Cezarego Polaka, który znacznie lepiej czuje się w szerokości boiska, za to niezbyt pewnie wypada w operowaniu piłką. Niemniej sam piłkarz ma prawo czuć się rozczarowany swoją pozycją w hierarchii drużyny i niewykluczone, że będzie chciał poszukać opcji gwarantującej mu regularne występy. W takiej sytuacji klub byłby zmuszony do poszukiwania lewego obrońcy.
Dawid Drachal w inaugurującym sezon spotkaniu z Koroną wyszedł w pierwszym składzie, jednak nie wykorzystał swojej szansy. Od tamtej pory tylko raz pojawił się na murawie, notując zaledwie 10 minut w domowym starciu z Rangers FC. Jego sytuacji nie poprawia fakt, że w międzyczasie do klubu trafił Anders Klynge, który szybko zaczął udowadniać, że zapłacona za niego kwota była świetną inwestycją. Z bardzo dobrej strony pokazuje się również Sergio Lozano, który dodatkowo broni się konkretnymi liczbami – w pięciu spotkaniach zaliczył dwa gole i asystę. Hiszpan ostatnio dostaje szanse także jako zawodnik ustawiony wyżej, zmieniając na boisku Jesusa Imaza. W efekcie młodzieżowy reprezentant Polski w ostatnich tygodniach znacząco spadł w hierarchii zespołu i może mieć spory problem z regularnymi występami. Jego pozycji nie poprawiają również oficjalne deklaracje dyrektora sportowego Jagiellonii o poszukiwaniach gracza o zbliżonym do niego profilu.
Początki Drachala w Jagiellonii były obiecujące, jednak z czasem zaczęły hamować go urazy. Kolejne pauzy wybijały go z rytmu, przez co nie potrafił on nawiązać do wysokiej formy z lata 2025 roku. Sytuacja ta jest też o tyle niepokojąca, że Drachal – jako ważna postać reprezentacji Polski U21 – ma szansę zagrać na przyszłorocznych młodzieżowych mistrzostwach Europy. Brak regularnej gry w piłce klubowej może mu jednak zamknąć drogę na ten turniej. Wydaje się, że na ten moment najlepszą opcją dla niego byłoby znalezienie klubu, w którym mógłby liczyć na częstsze występy i spokojne odbudowanie formy. Jego umowa z Jagiellonią obowiązuje jeszcze przez dwa sezony, więc jeśli pion sportowy nadal w niego wierzy, najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby wypożyczenie.
Końcówka meczu końcówką meczu, ale niech nie umknie, że Dawid Drachal zagrał kolejny świetny mecz na „8”. Cudowna asysta i wiele napędzonych akcji.
Rośnie nam z meczu na meczu 🔝#JAGSIF pic.twitter.com/vjZOe7lP60
— Jakub Śliżewski (@jakub_slizewski) August 14, 2025
Ostatnie miesiące nie są też udane dla Dimitrisa Rallisa. Grecki napastnik zaliczył dobre wejście do drużyny, trafiając do siatki pięciokrotnie w rundzie jesiennej poprzedniego sezonu. Wiosną jednak szans na grę otrzymywał coraz mniej, a jego pozycja w drużynie stała się niejasna. Rywalizację z nim wygrywał wypożyczony Samed Bazdar, z którym – ze względu na wysoką klauzulę wykupu – trudno było wiązać dłuższą przyszłość. Nieoficjalnie mówiło się, że w regularnych występach Grekowi przeszkadzały mikrourazy. Po odejściu Afimico Pululu wydawało się, że przed Dimitrisem Rallisem otwiera się wielka szansa, by zostać pierwszym wyborem trenera w ataku.
W okresie przygotowawczym piłkarz jednak nie zachwycał. Zmarnował nawet rzut karny w sparingu z reprezentacją Podlasia, złożoną z graczy III i IV ligi. Inauguracyjne spotkanie z Koroną rozpoczął na ławce, a w wyjściowym składzie wybiegł Youssuf Sylla – zawodnik będący w ubiegłej kampanii zaledwie trzecim, a momentami nawet czwartym wyborem. Belg nie zaprezentował się jednak z najlepszej strony. Szansę na świetne przywitanie z białostocką publiką wykorzystał za to Nik Prelec, który zastąpił go na murawie. Od tego momentu Słoweniec zdecydowanie wygrywa walkę o miejsce na „dziewiątce”. Rallis z kolei tylko dwukrotnie pojawił się na boisku, zbierając łącznie zaledwie 26 minut. W ostatnich tygodniach Grek przegrywa rywalizację nawet z Syllą – to właśnie Belg zazwyczaj wchodzi z ławki, dając odpocząć Prelcowi. Występy zmienników nie są jednak na tyle przekonujące, by realnie zagrozić Słoweńcowi w walce o pierwszy skład, stąd też wynikają intensywne poszukiwania nowego napastnika przez pion sportowy.
Przypadek Rallisa do złudzenia przypomina sytuację opisywanego wcześniej Drachala. Młody napastnik jest regularnie powoływany do reprezentacji Grecji do lat 21, która wciąż ma spore szanse na wyjazd na przyszłoroczne młodzieżowe mistrzostwa Europy. Dalsze przesiadywanie na ławce rezerwowych w Jagiellonii może sprawić, że udział w tym turnieju przejdzie mu koło nosa. Poszukanie klubu, który zapewni mu regularną grę i pozwoli się odbudować wydaje się niezbędnym ruchem, żeby jego kariera nie stanęła w miejscu. Kontrakt Greka z „Dumą Podlasia” jest ważny jeszcze przez dwa sezony. Jeśli pion sportowy nadal wiąże z nim plany na przyszłość, wypożyczenie stanowiłoby obecnie zdecydowanie najrozsądniejsze wyjście z sytuacji.
Konieczność odchudzenia kadry
Jagiellonia Białystok znalazła się w sytuacji, w której sztywne wymogi regulaminowe UEFA zderzają się z planami transferowymi. Przez brak wystarczającej liczby wychowanków, limit na liście A został zmniejszony do 24 miejsc i jest obecnie w pełni wyczerpany. Żeby sprowadzić zapowiadane wzmocnienia – napastnika oraz środkowego pomocnika – klub musi najpierw kogoś wyrejestrować. Wymusza to decyzje personalne, które paradoksalnie mogą wyjść na dobre wszystkim zainteresowanym. Gracze tacy jak Cezary Polak, Dawid Drachal czy Dimitris Rallis nie mają najlepszych notowań u trenera Adriana Siemieńca. W przypadku środkowego pomocnika i Greka – regularnie powoływanych do reprezentacji młodzieżowych – brak występów w klubie może bezpośrednio zagrażać ich wyjazdowi na nadchodzące Mistrzostwa Europy U-21.
Rozsądnym wyjściem dla Jagiellonii jest wypożyczenie lub sprzedaż zawodników przegrywających rywalizację sportową. Taki ruch zwolni miejsca na liście zgłoszeń do europejskich rozgrywek dla graczy dających jakość „na już”, a młodym zawodnikom da szansę na odbudowę formy w innych klubach.
Każdy klub ma czas na zgłoszenie zawodników do fazy ligowej europejskich pucharów do północy 2 września. Okienko transferowe w Polsce zamknie się tydzień później i potrwa do 9 września.

