
Macie lekkie deja vu? Ostatnia kolejka, do Białegostoku przyjeżdża drużyna, która ma szanse „wejść” do strefy europejskich pucharów, a my bronimy swojego miejsca medalowego. W zeszłym roku takie starcie przychodziło w trudnym momencie, gdy drużyna ewidentnie „oddychała rękawami”. Tym razem wygląda to nieco lepiej, a sam rywal wydaje się też być w gorszej formie niż zeszłoroczna Pogoń Szczecin.
Mimo wszystko nie można lekceważyć Zagłębia Lubin Leszka Ojrzyńskiego. To właśnie on zabrał nam rok temu nadzieje na mistrzostwo Polski. Domowa porażka z „Miedziowymi” nas totalnie zakopała na 3 miejscu i zaczęła poważny kryzys formy, który trwał niemalże do samego końca sezonu. Wszystko wskazuje na to, że nasze tegoroczne problemy zostały zażegnane przy okazji meczu z Arką Gdynia, bo od meczu na północy Polski Jagiellonia spisuje się minimum „przyzwoicie”. Co prawda przegraliśmy z Górnikiem Zabrze, ale widać w grze drużyny powtarzalność i dochodzenie do wielu sytuacji bramkowych. Skuteczność bywa różna, tak samo jak i krycie własnego pola karnego, ale i tak nie można powiedzieć, że Jadze brakuje polotu. On wciąż jest, ale po prostu jakość zawodników nie gwarantuje, żeby wystarczał do seryjnego wygrywania meczów i kontrolowania ich tak jakbyśmy sobie życzyli.
Zespół z Dolnego Śląska z kolei jest trochę zagrzebany we własnym kwaśnym sosie. Rzeczywistość dogoniła ich bardzo szybko. Jeszcze w okolicach 23 kolejki patrzyli z apetytem w stronę czuba tabeli, a nawet nas z niego zepchnęli, ale euforia trwała 4 tygodnie, gdyż od momentu wejścia na pozycję lidera „Miedziowi” przegrali 5 razy, co skutkowało spadkiem poza strefę pucharową. Jednakże 2 tygodnie temu udało się im nieco przełamać i wygrać arcytrudny mecz w Zabrzu. Sami wiemy jak trudnym terenem jest Arena Zabrze, a Leszek Ojrzyński zdołał ją okiełznać i na tym może bazować swój optymizm przed przyjazdem do Białegostoku. Twarde, niskie ustawienie, szybkie wyjścia do ataku i liczenie na nasze błędy.
Adrian Siemieniec musi wziąć to pod uwagę i odpowiednio ustawić gospodarzy, aby sprawa medalu była załatwiona stosunkowo szybko. Rzecz jasna sam piłki do bramki nie skieruje, ale jak pokazuje przeszłość Jagiellonia Siemieńca stoi na wysokości zadania gdy musi pod presją zagrać mecz o dużej stawce. Najpierw dźwignęliśmy presję obrony pozycji lidera w sezonie 2023/24, a następnie obroniliśmy podium w sezonie 2024/25. Tym razem remis nie wystarczy, ale my nie możemy kalkulować tego jak zagra Raków. Musimy najpierw zrobić co trzeba, żeby wygrać i jednocześnie patrzeć na mecz Górnik Zabrze – Radomiak Radom. Liczymy na potknięcie Zabrzan celem awansu do kwalifikacji Ligi Mistrzów. Nie będziemy jednak przesadnie zniesmaczeni jeśli Zabrzanie zdobędą wicemistrzostwo przy naszym brązowym medalu. Wszak wtedy zamiast 2 rundy eliminacji Champions League dostaniemy 3 rundę eliminacji Ligi Europy. Całkiem niezła rekompensata. Wspólny mianownik jest jeden – trzymać Raków Częstochowa za swoimi plecami. „Medaliki” w Multilidze zagrają u siebie ze spadającą Arką Gdynia.
Oczywiście na obronę gry w eliminacjach europejskich pucharów nie ma co psioczyć i się obrażać, lecz wielu (o ile nie każdy) z nas niesamowicie żałuje, iż sprawa mistrzostwa nie pociągnęła się do ostatniej kolejki. Kończąca się kampania była wspaniałą okazją, żeby powalczyć o drugi tytuł. Napompowane finansowo kluby jak Widzew, Pogoń i Raków miały swoje problemy, które mogą być przeszłością w następnych rozgrywkach, Legia jak ostatnio ma w zwyczaju sama się prosiła o kłopoty, a do tego Lech wielokrotnie dawał nam pomocną dłoń i na początku wiosny tracił ogrom punktów. My to wszystko zaprzepaściliśmy przedziwną strategią budowania składu na pozycji skrzydłowego. Nomen omen sami sobie te skrzydła podcięliśmy. Długo będzie nas boleć ta kampania. Bardzo długo. Szansa na tytuł była zdecydowanie większa niż 2 lata temu, a my sami sobie przeszkodziliśmy przedwcześnie oddając Oskara Pietuszewskiego bez konkretnego zastępstwa. Szkoda. Ogromna szkoda. Wszyscy liczymy, że ostatnie 2 okienka transferowe zostaną wzięte pod uwagę jako lekcja. Lekcja z niewielkimi konsekwencjami, bo mimo widocznych błędów Jaga zagra w Europie w sezonie 2026/27!
About The Author
You may be interested
Czas kończyć fetowanie – nowy sezon wzywa. Zapowiedź meczu z Puszczą.
To jest ten czas. Już jutro startuje Ekstraklasa! Tak się...
Zaczynamy batalię o Ligę Mistrzów!
Pierwszy raz w historii istnienia klubu, podejmujemy rękawice w starciu...
Powracamy do ekstraklasowych realiów. Zapowiedź meczu z Radomiakiem.
Czas na krótki przerywnik między emocjami związanymi z Ligą Mistrzów...


