
fot. Kamil Aleksandrowicz/Jagiellonia.pl
Jagiellonia w końcu kończy swoją passę bez zwycięstwa! W zaległym meczu 16. kolejki PKO BP Ekstraklasy „Żółto-czerwoni” zdołali powstrzymać rozpędzoną ekipę „Gieksiarzy”, pokonując ich na Chorten Arenie 2:1. Dzięki temu zwycięstwu Jagiellonia ponownie punktowo wróciła do trypletu walczącego o Mistrzostwo Polski.
Po dosyć miernym występie „żółto-czerwonych” przed własną publicznością w ubiegły weekend przeciwko Piastowi Gliwice, z nieco mieszanymi uczuciami przystąpiliśmy finalnie do dwukrotnie przekładanego starcia przeciwko GKS’owi Katowice, którego niemożliwe było rozegranie ze względu na fatalne warunki do gry panujące wtedy w Białymstoku. Jednakże w końcu udało nam się doczekać kolejnego wyznaczonego terminu na to starcie i mimo iż trafiło się, że dzień jest nieco zimniejszy niż poprzednie, to w końcu nie było żadnych przeciwskazań do rozegrania tego starcia.
Przez te przekładanie spotkania w obu ekipach doszło do kompletnego odwrócenia roli, w jakiej oba zespoły miały do niego przystąpić. Jagiellonia niestety nie przystępowała już do spotkania jako lider, musząc uznać na tą chwilę wyższość Zagłębia Lubin i Lecha Poznań. Z kolei zespół Gieksy względem poprzedniej rundy przeszedł kompletną przemianę swojej pozycji. Z klubu, który płaczliwie uczestniczył w walce o utrzymanie, „Gieksiarze” rozgrywają na tą chwilę tak dobrą rundę, iż jeżeli pokonają dzisiaj „żółto-czerwonych”, to wskoczą na podium ligowe, wyrzucając tym samym z niego Jagiellonię.
Zespół Adriana Siemieńca na to spotkanie wyegzekwował ponownie swoją sprawdzoną wyjściową „XI”, gdyż jak mogliśmy zauważyć, eksperymentalny skład z meczu z Piastem po prostu sobie nie poradził. W obronie doszło do dwóch zmian, zamiast Kobayashiego uniwersalnie do składu powrócił Andy Pelmard, z kolei na miejscu Montoi powrócił Bartłomiej Wdowik, który wyjątkowo poprzednie spotkanie rozgrywał na prawym skrzydle. W pomocy z kolei w miejscu Dawida Drachala ponownie mogliśmy ujrzeć dobrze dysponowanego ostatnim czasem Bartosza Mazurka. Z kolei tercet atakujący zmienił się praktycznie cały, za wspomnianego Wdowika do składu powrócił Alex Pozo, w miejsce Kajetana Szmyta zameldował się Nahuel Leiva, a na samym środku ataku powrócił Afimico Pululu, zastępując Sameda Bazdara.
Z kolei świetnie dysponowany w ostatnim czasie zespół Rafała Góraka po ostatnim zwycięskim starciu również zdecydował się na kilka korekt w swoich szeregach. W obronie ujrzeliśmy kapitana Arkadiusza Jędrycha, który zastąpił Martena Kuuska. Drugą już i tym samym ostatnią korektą była rotacja Erika Jirki, którego na mecz w Białymstoku zastąpił Borja Galan.
Doczekaliśmy się finalnie upragnionego pierwszego gwizdka w tym spotkaniu i wbrew wszelakim pozorom sprzed spotkania, to Jaga bardzo szybko w tym spotkaniu przejęła inicjatywę. Po kilku solidnych atakach w ciągu pierwszych minut, doczekaliśmy się w końcu upragnionego w ostatnich tygodniach objęcia prowadzenia. W 12 minucie spotkania po składnej akcji „żółto-czerwonych” na skrzydle świetnie odnalazł się Bartłomiej Wdowik, który swoim dobrym dośrodkowaniem odnalazł Alejandro Pozo, który mimo swojego niskiego wzrostu powolnym strzałem z główki wyprowadził Jagiellonię na w pełni zasłużone prowadzenie. Przez całą pierwszą połowę spotkania w końcu mogliśmy obserwować silnie przeważającą rywala Jagiellonię, która w końcu swoimi wciąż skoncentrowanymi atakami zasłużyła na podwyższenie prowadzenia jeszcze przed końcem pierwszej połowy. Po kolejnej dobrze skonstruowanej akcji, piłkę w pole karne otrzymał Afimico Pululu, który niestety nie poradził sobie w akcji sam na sam z Rafałem Strączkiem, który jednak interweniując nie zdołał zachować piłki dla siebie, a w tym całym zamęcie świetnie odnalazł się kapitan Taras Romanczuk, który strzałem pod poprzeczkę zdołał umieścić piłkę w siatce, tym samym podwyższając wynik starcia.
Po powrocie z piętnastominutowej przerwy mogliśmy zauważyć pewną pobudkę ze strony zespołu gości, którzy zaczeli co raz to skuteczniej neutralizować ataki Jagiellonii, jednakże nie udawało im się zbytnio przekładać ich na swoje mocniejsze ataki. Niestety w przeciwieństwie do drugiej połowy nie mogliśmy zobaczyć masy składnych akcji z jakiejkolwiek stron, a gra skupiła się na walce przede wszystkim w środku boiska, w której to oba zespoły próbowały nieskutecznie narzucić swoją przewagę na siebie. Finalnie już w końcowej fazie drugiej części spotkania zespołowi gości finalnie udało się przemóc ze swoimi atakami, zdobywając bramkę kontaktową. Po walce wręcz zwycięski Mateusz Kowalczyk dobrze wycofał piłkę do pozostawionego bez krycia Erika Jirkę, który uderzeniem po ziemii zaskoczył Sławomira Abramowicza, dając ważny impuls dla zespołu gości. Jednakże dosyć dobrze funkcjonująca w tym spotkaniu formacja obronna Jagiellonii nie pozwoliła już gościom na pomyślenie o odwróceniu losów spotkania, dzięki czemu finalnie udało się przechylić szalę meczów bez zwycięstw, wracając na zwycięski tor.
Jagiellonia Białystok 2-1 (2-0) GKS Katowice
12’ A. Pozo (Wdowik), 45’ Romanczuk – 82’ Jirka (Kowalczyk)
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Pelmard, Wdowik – Romanczuk (C), Mazurek – A. Pozo, J. Imaz, N. Leiva (64’ Szmyt) – Pululu
GKS Katowice: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Klemenz, Galan (46’ Jirka) – Wdowiak (46’ Marković), Kowalczyk, Milewski (46’ Rasak), Nowak – Shkuryn (82’ Kokosiński)
Żółte kartki: Romanczuk, N. Leiva – Milewski, Marković
Sędzia: Wojciech Myć
