
W czwartkowy wieczór Jagiellonia próbowała przełamać się na stadionie przy Bułgarskiej, lecz koniec końców przegrała to spotkanie wynikiem 1:2.
Od pierwszych minut meczu akcje szły z obu stron, choć na dobrą sprawę brakowało jakiegokolwiek zagrożenia. W 16. minucie podopieczni Adriana Siemieńca pięknie uwolnili się spod poznańskiego topora za sprawą dryblingu Rodrigo Conceicao, lecz ta sytuacja zakończyła się jedynie nieudaną próbą strzału Portugalczyka. Następne chwile tego spotkania to lekka dominacja Jagi, choć trzeba sobie przyznać, że gra obu drużyn nie była aż tak otwarta. Blisko bramki Sławomira Abramowicza znalazł się Sayyadmanesh, lecz świetną interwencją w obronie popisał się Bernardo Vital. Swoje strzały w drugim kierunku oddali Eryk Kozłowski oraz Sergio Lozano, lecz nie przysporzyły one problemów bramkarzowi Lecha, Mateuszowi Lisowi. W 32. minucie po raz kolejny swą okazję miał skrzydłowy z Iranu, lecz na posterunku stał Abramowicz. Niedługo później gra poszła pod drugą bramkę, ale zakończyło się tylko na celnym strzale Ousmane’a Sowa.
Choć goście grali dobrze, to pierwszy konkret niestety był ze strony Lecha i zakończył się bramką Pablo Rodrigueza. Tydzień temu w Częstochowie kreowaliśmy dużo stuprocentowych sytuacji, a tutaj zdecydowanie tego brakowało. Czasami jednak „setki” nie są potrzebne, gdy elegancka petarda w wykonaniu Yukiego Kobayashiego dała Jagiellonii remis przed końcem pierwszej połowy. Choć Japończyk maczał palce przy straconym golu, to potrafił się szybko zrehabilitować i to jak!
Japończyk w przerwie opuścił boisko, a w jego miejsce pojawił się Guilherme Montoia, dla którego w tym sezonie był to pierwszy występ na środku obrony. Początek drugiej połowy odwrócił się na korzyść gospodarzy, co poskutkowało świetną sytuacją Palmy w 58. minucie po błędzie Wojtuszka. Skrzydłowy nie potrafił jednak opanować strzału z pierwszej piłki. Po tej akcji od razu doszło do podwójnej zmiany w Jagiellonii, murawę opuścili Sow i Lozano, a w ich miejsce pojawili się Szmyt oraz Klynge. Później zszedł także Eryk Kozłowski, który tym razem nie zagrał tak dobrego spotkania jak w Częstochowie. W jego miejsce wszedł wciąż całkiem świeży nabytek Jagi, czyli Hampus Finndell.
W 74. minucie świetną sytuację miał Walemark, ale raz, że był na pozycji spalonej, a dwa, że na posterunku po raz kolejny stał Abramowicz, który wybronił tę akcję nogami. Jagiellonia co jakiś czas znajdowała się w polu karnym Lecha, lecz co najwyżej piłka trafiała do Mateusza Lisa, który nie miał za dużo roboty. Ostatnia zmiana miała miejsce w 82. minucie, a jej bohaterem był Youssuf Sylla, który zastąpił na boisku Nika Prelca.
Niestety kilka minut później na prowadzenie po rzucie rożnym wyszedł „Kolejorz”, a zadecydowała o tym analiza VAR, gdyż pierwotnie stwierdzono faul na naszym bramkarzu. Gospodarze ostatecznie okazali się lepszą drużyną, a Enea Stadion wciąż jest dla nas terenem zaczarowanym.
Lech Poznań 2-1 (1-1) Jagiellonia Białystok
44’ Rodriguez, 87’ Gumny – 45+4’ Kobayashi
Lech: Lis – Pereira, Skrzypczak, Mońka, Gurgul – Murawski, Berggren (63’ Jagiełło) – Sayyadmanesh (63’ Agnero), Rodriguez (72’ Ishak), Palma (72’ Bengtsson) – Walemark
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi (46’ Montoia), Polak – Romanczuk, Kozłowski (68’ Kozłowski) – Sow (59’ Szmyt), Lozano (59’ Klynge), Conceicao – Prelec (82’ Prelec)
Żółte kartki: Walemark – Conceicao, Finndell
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)
About The Author
You may be interested
Remis w pierwszym sparingu!
Mistrzowie Polski mają za sobą pierwszy test. Pierwszy mecz sparingowy...
Kolejny sparing za nami, a koniec obozu coraz bliżej.
Spotkanie z Miedzią Legnica, którą prowadzi wszystkim nam znany Ireneusz...
Na wiosce odbył się mecz sparingowy, w którym piłkarze stracili głowy.
Obóz przygotowawczy zakończony! Jagiellonia Białystok po treningach i 2 meczach...


