
Jagiellonia po przypieczętowaniu awansu do europejskich rozgrywek postanowiła nie próżnować, pokonując Raków Częstochowa aż 5:2. Bramki dla „Dumy Podlasia” zdobywali Jesús Imaz, Nik Prelec, Guilherme Montoia, Ousmane Sow oraz Youssouf Sylla.
Po udanym europejskim wojażu do Gruzji, który zagwarantował „żółto-czerwonym” grę minimum do końca rundy jesiennej w Lidze Europy UEFA, Jagiellonia po prawie trzech tygodniach przerwy od ligowych rozgrywek wróciła do rywalizacji na krajowym podwórku. Tym razem białostoczanie udali się do Częstochowy, gdzie zmierzyli się z miejscowym Rakowem. „Medaliki”, delikatnie mówiąc, nie mają najlepszych tygodni pod wodzą trenera Dawida Kroczka. Po odpadnięciu z eliminacji do europejskich rozgrywek oraz zdobyciu zaledwie dwóch punktów w pierwszych pięciu kolejkach PKO BP Ekstraklasy sytuacja szkoleniowca stała się bardzo trudna, a jego posada znalazła się pod dużą presją.
W porównaniu ze starciem przeciwko Hajdukowi Split trener Kroczek zdecydował się dać odpocząć kilku swoim zawodnikom. W formacji obronnej zamiast Stratosa Svarnasa od pierwszej minuty rozpoczął Dieudonné Debohi. W środku pola doszło do największej liczby zmian – pozostał w nim wyłącznie Karol Struski. W miejsce Ericka Otieno pojawił się Jean Carlos Silva, Oskara Repkę zastąpił Vladyslav Kochergin, natomiast Michael Ameyaw – ze względu na decyzję sztabu szkoleniowego – nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych, zastąpił go debiutujący od pierwszej minuty w barwach „Medalików” Jakub Jendryka. Zawodnik został sprowadzony latem po obiecujących występach w Ruchu Chorzów. W ataku natomiast zamiast dobrze znanego kibicom Jagiellonii Lamine’a Diaby-Fadigi zobaczyliśmy Ádina Molnára. Również w drużynie Adriana Siemieńca doszło do kilku zmian. Trener postanowił dać odpocząć części swoich zawodników, szczególnie że w środku tygodnia Jagiellonię czekało kolejne spotkanie – tym razem zaległy ligowy mecz przeciwko Lechowi Poznań. W obronie zamiast Bernardo Vitala pojawił się Apostolos Konstantopoulos, w pomocy Andersa Klynge zastąpił Eryk Kozłowski, natomiast w ataku, w miejsce Jeremiego Agbonifo, który doznał urazu w czwartkowym starciu, pojawił się Rodrigo Conceição.
Od samego początku spotkania można było zauważyć, że Raków nie znajduje się w optymalnej dyspozycji. Mimo dobrych minut w wykonaniu „żółto-czerwonych” to jednak gospodarze jako pierwsi zadali cios. W 23. minucie świetnie piłkę na skrzydło zagrał Patryk Makuch, a do futbolówki dopadł Vladyslav Kochergin. Ukrainiec po zejściu do środka oddał strzał, który został zablokowany przez obrońcę Jagiellonii. Piłka po rykoszecie trafiła do Mahira Emreliego, który mocnym uderzeniem sprawił sporo problemów Sławomirowi Abramowiczowi. Bramkarz Jagiellonii nie zdołał jednak skutecznie interweniować i Azer wyprowadził Raków na prowadzenie. Na odpowiedź Jagiellonii nie musieliśmy długo czekać. W 31. minucie po dośrodkowaniu Rodrigo Conceição piłka trafiła w rękę Jeana Carlosa Silvy. Po analizie VAR sędzia Patryk Gryckiewicz nie miał wątpliwości i podyktował rzut karny. Do futbolówki podszedł Jesús Imaz, który pewnym uderzeniem umieścił ją w siatce, doprowadzając do wyrównania. Jagiellonia nie zamierzała jednak na tym poprzestać i jeszcze przed przerwą wyszła na prowadzenie. W 38. minucie po dobrym strzale Eryka Kozłowskiego sprzed pola karnego Kacper Trelowski odbił piłkę przed siebie. W odpowiednim miejscu znalazł się Nik Prelec, który dobił futbolówkę i pokonał bramkarza Rakowa. „Żółto-czerwoni” schodzili więc do szatni z prowadzeniem 2:1.
Mimo nie najlepiej zapowiadającej się dla gospodarzy pierwszej połowy, wyszli na drugą część spotkania mocno zmobilizowany, chcąc odwrócić losy i zdobyć pierwsze punkty w sezonie. Przyniosło to efekt już w 56. minucie. Po składnej akcji gospodarzy Vladyslav Kochergin zagrał do Jakuba Jendryki, który oddał uderzenie w kierunku bramki. Piłka po rykoszecie od Guilherme Montoia kompletnie zmyliła Sławomira Abramowicza i wpadła do siatki, doprowadzając do wyrównania.
Od tego momentu gra Jagiellonii poprawiła się diametralnie, a jej najlepszym okresem było ostatnie kilkanaście minut spotkania. W 76. minucie, po dośrodkowaniu Sergio Lozano z rzutu rożnego, piłka trafiła w rękę Oliwiera Kwiatkowskiego. Po analizie VAR sędzia po raz kolejny wskazał na jedenasty metr. Jesús Imaz z powodu urazu nie przebywał już wówczas na boisku, dlatego do rzutu karnego podszedł Guilherme Montoia. Portugalczyk popisał się świetnym uderzeniem i ponownie wyprowadził Jagiellonię na prowadzenie.
Zaledwie dwie minuty później „żółto-czerwoni” przeprowadzili kolejną składną akcję. Piłkę przed bramką otrzymał Nik Prelec, który zamiast oddawać strzał, odegrał ją do tyłu – do wprowadzonego chwilę wcześniej – Ousmane’a Sowa. Senegalczyk przedryblował obrońcę Rakowa i uderzył na bramkę. Po rykoszecie od wspomnianego wcześniej Oliwiera Kwiatkowskiego futbolówka znalazła się w siatce, a Sow zdobył swojego pierwszego gola w barwach Jagiellonii.
Gdy wydawało się już, że kwestia zwycięzcy jest rozstrzygnięta, a jedyną niewiadomą pozostaje rozmiar zwycięstwa Jagiellonii, „żółto-czerwoni” postanowili nie pozostawić żadnych złudzeń. W 89. minucie rajd w kierunku bramki przeprowadził wprowadzony zaledwie kilka chwil wcześniej Youssouf Sylla. Mimo wielu opcji do gry, belgijski napastnik zdecydował się uderzenie z dystansu. Choć Kacper Trelowski zdołał dotknąć piłkę, ale nie był w stanie skutecznie jej zatrzymać. Sylla podwyższył wynik na 5:2 i tym samym zamknął worek z bramkami, pieczętując trzecie ligowe zwycięstwo Jagiellonii w tym sezonie.
Mimo kilku rotacji w składzie „żółto-czerwonych” ekipa Adriana Siemieńca udowodniła swoje duże zgranie. Pomimo niedawnego powrotu z dalekiej Gruzji po piłkarzach „Dumy Podlasia” nie było widać większych oznak zmęczenia. Zwycięstwo w Częstochowie daje więc sporo powodów do optymizmu przed kolejnym spotkaniem – tym razem przeciwko drugiemu polskiemu zespołowi występującemu w Lidze Europy, czyli Lechowi Poznań.
Raków Częstochowa – Jagiellonia Białystok 2:5 (1:2)
23’ Emreli, 56’ Jendryka (Kochergin) – 31’ J. Imaz, 38’ Prelec, 76’ Montoia, 78’ Sow (Prelec), 89’ Sylla
Raków: Trelowski – Debohi (46’ Perović), Racovitan, Tudor (C) (71’ Brorsson) – Jendryka, Struski (62’ Kwiatkowski), Kochergin, J. Silva (46’ Repka) – Makuch, Molnar (62’ Diaby-Fadiga) – Emreli
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Konstantopoulos, Kobayashi, Montoia – Romanczuk (C), Kozłowski (68’ Finndell) – Conceição (90’ Jóźwiak), J. Imaz (46’ Lozano), Szmyt (68’ Sow) – Prelec (86’ Sylla)
Żółte kartki: Struski – Kozłowski
Sędzia: Patryk Gryckiewicz (Toruń)
About The Author
You may be interested
Remis w pierwszym sparingu!
Mistrzowie Polski mają za sobą pierwszy test. Pierwszy mecz sparingowy...
Kolejny sparing za nami, a koniec obozu coraz bliżej.
Spotkanie z Miedzią Legnica, którą prowadzi wszystkim nam znany Ireneusz...
Na wiosce odbył się mecz sparingowy, w którym piłkarze stracili głowy.
Obóz przygotowawczy zakończony! Jagiellonia Białystok po treningach i 2 meczach...


