
Już wiemy, kto jest najlepszy na wschodzie! Jagiellonia wygrywa drugi mecz z rzędu!
Po niezbyt przekonujących występach kilku zawodników w ligowej inauguracji trener Adrian Siemieniec zdecydował się na roszady w wyjściowej jedenastce. Na ławce zasiedli Dawid Drachal, Kamil Jóźwiak oraz Youssouf Sylla. Od pierwszej minuty zastąpili ich Sergio Lozano, Rodrigo Conceição i bohater spotkania z Koroną Kielce – Nik Prelec.
Jagiellonia rozpoczęła spotkanie od mocnego naporu. Już w trzeciej minucie mogła wyjść na prowadzenie po centrostrzale Kajetana Szmyta, jednak piłka nie znalazła drogi do bramki. Gospodarze szybko odpowiedzieli. Chwilę później po uderzeniu głową pomylił się Mbaye Ndiaye.
Przez pierwszy kwadrans podopieczni Adriana Siemieńca prezentowali przyjemny dla oka futbol i kontrolowali przebieg rywalizacji. W 17. minucie żółto-czerwoni popełnili jednak poważny błąd w defensywie. Jego sprawca, czyli Yuki Kobayashi sam postanowił uratować, zatrzymując w ostatniej chwili groźną akcję Motoru. Od tego momentu obraz gry zaczął się zmieniać i niewiele wskazywało na to, że to Jagiellonia jako pierwsza obejmie prowadzenie. A jednak, okazuje się, że coraz wyraźniej widać, iż istnieje życie bez Afimico Pululu. W 33. minucie udowodnił to Nik Prelec, który wpisał się na listę strzelców i dał Jadze prowadzenie. Od tego czasu żółto-czerwoni przejęli kontrolę nad meczem podejmując próby podwyższenia wyniku – jednak pierwszą połowę białostoczanie zakończyli tylko jednobramkową przewagą.
Druga połowa rozpoczęła się od naporu gospodarzy, których kolejne ataki skutecznie odpierała jagiellońska defensywa. W 53. minucie świetną interwencją popisał się również Sławomir Abramowicz, ratując swój zespół przed utratą gola. W 62. minucie Adrian Siemieniec zdecydował się na pierwszą zmianę. Rodrigo Conceição ustąpił miejsca Jeremy’emu Agbonifo, który chwilę po wejściu na murawę miał okazję do podwyższenia prowadzenia, ale jego uderzenie wpadło do koszyczka bramkarza. Była to jednak jedna z nielicznych groźnych sytuacji Jagiellonii po przerwie, ponieważ optyczną przewagę coraz wyraźniej zyskiwał Motor. Napór gospodarzy w końcu przyniósł efekt. Karol Czubak wykorzystał okazję i doprowadził do wyrównania. Lublinianie nie nacieszyli się jednak remisem zbyt długo. Zaledwie trzy minuty później Kajetan Szmyt wyprowadził szybki kontratak, a całą akcję efektownym uderzeniem z dystansu zakończył Sergio Lozano. Chociaż gospodarze ponownie próbowali doprowadzić do remisu ich starania poszły na marne.
Może nie był idealny mecz w wykonaniu Jagiellonii, jednak nie mamy na co narzekać. W mojej opinii na zdecydowaną pochwałę zasługują Sergio Lozano, Kajetan Szmyt i Nik Prelec, którzy doskonale radzili sobie w ofensywie. Na wyróżnienie zasłużył również Sławomir Abramowicz, który pomimo braku czystego konta świetnie radził sobie w swoim „królestwie”.
Teraz pora na misję Liga Europy, do której przygotowywać się będziemy w wyśmienitych nastrojach!
Motor Lublin 1-2 Jagiellonia Białystok
Karol Czubak 83 – Nik Prelec 33, Sergio Lozano 85
Motor: Mihai Popa – Thomas Santos (79′ Makan Aïko), Bartosz Bereszyński, Marek Bartoš, Filip Luberecki – Mbaye N’Diaye, Yacine Bourhane (86′ Tin Plavotić), Christopher Simon (86′ Florian Haxha), Mateusz Łęgowski (79′ Paskal Meyer), Fábio Ronaldo – Karol Czubak.
Jagiellonia: Sławomir Abramowicz, Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Yūki Kobayashi, Guilherme Montóia – Rodrigo Conceição (62′ Jeremy Agbonifo), Taras Romanczuk, Sergio Lozano (87′ Apóstolos Konstantópoulos), Kajetan Szmyt (87′ Kamil Jóźwiak) – Jesús Imaz (68′ Anders Klynge), Nik Prelec (68′ Dimítris Rállis).
Żółte kartki: Montóia, Vital, Jóźwiak.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).


