
W to piękne, lipcowe popołudnie byliśmy świadkami dość nudnego widowiska zakończonego pysznym deserem w wykonaniu naszego nowego napastnika – Nika Prelca.
Przed pierwszym gwizdkiem oficjalnie pożegnano byłego dyrektora sportowego Jagiellonii – Łukasza Masłowskiego. Minutą ciszy uczczono także pamięć osób, które niedawno odeszły, a wcześniej zapisały się w historii białostockiego klubu.
Przechodząc jednak do samego spotkania – jedenastka, którą do rywalizacji z Koroną Kielce desygnował trener Adrian Siemieniec raczej nikogo nie zaskoczyła. Wszystkie najnowsze nabytki białostockiego klubu rozpoczęły spotkanie na ławce rezerwowych, co jak się później okazało było strzałem w dziesiątkę, gdyż to właśnie jeden z nich pogrążył ekipę z Kielc.
Od pierwszego gwizdka oglądaliśmy wzajemne badanie sił, choć z każdą kolejną minutą coraz wyraźniejsza stawała się optyczna przewaga gości. Jagiellonia próbowała odpowiadać, ale jej akcjom brakowało tempa, dokładności i przede wszystkim konkretów.
Do przerwy publiczność zgromadzona na trybunach oglądała dominację kielczan w liczbie oddanych strzałów, jednak defensywa żółto-czerownych skutecznie je odpierała – gdyby nie ich koncentracja, wynik przed zejściem do szatni mógłby wyglądać zdecydowanie mniej korzystnie.
Drugą połowę obie drużyny rozpoczęły bez zmian personalnych. Obraz gry również długo pozostawał niezmienny – to przyjezdni wyglądali lepiej, grali odważniej i sprawiali wrażenie zespołu, który miał konkretniejszy plan na to spotkanie. W 53. minucie piłkę za plecy Wojtuszka posłał Svetlin, moment uśpienia obrońcy wykorzystał Błanik, który wstrzelił piłkę na 5. metr, ale na całe szczęście nikt nie zamknął tej akcji.
W 60. minucie byliśmy świadkami debiutów dwóch nowych zawodników Jagiellonii. Na boisku pojawili się Nik Prelec oraz Rodrigo Conceição, którzy zastąpili odpowiednio Kamila Jóźwiaka i Youssoufa Syllę. Końcówka spotkania przyniosła także debiut Jeremiego Agbonifo. Białostoczanie wreszcie przyspieszyli, zaczęli odważniej atakować i chwilę później dopięli swego. Nik Prelec zdobył swoją debiutancką bramkę, dając Jagiellonii prowadzenie i wyrywając kibiców z marazmu, w jaki wprawiła ich wcześniejsza część meczu.
Jagiellonia wyszarpała premierowe zwycięstwo na inaugurację sezonu. Gra była daleka od ideału, nogi nie niosły, ale najważniejsze, że udało się rozpocząć zdecydowanie lepiej niż rok temu – tak jak trener Siemieniec zażyczył sobie na środowej prezentacji drużyny!
Jagiellonia Białystok 1-0 Korona Kielce
Nik Prelec ’89
Jagiellonia: 50. Sławomir Abramowicz – 15. Norbert Wojtuszek, 5. Bernardo Vital, 4. Yūki Kobayashi, 23. Guilherme Montóia – 72. Kamil Jóźwiak (’61, 27. Rodrigo Conceição), 6. Taras Romanczuk, 11. Jesús Imaz (’86, 9. Dimítris Rállis), 8. Dawid Drachal (’74, 21. Sergio Lozano), 7. Kajetan Szmyt (’86, 10. Jeremy Agbonifo) – 17. Youssuf Sylla (’61, 99. Nik Prelec).
Korona: 1. Xavier Dziekoński – 37. Hubert Zwoźny, 44. Kóstas Sotiríou, 2. Ariel Mosór, 6. Marcel Pięczek – 71. Wiktor Długosz, 18. Patrik Hellebrand (’90, 22. Morgan Faßbender), 88. Tamar Svetlin (’84, 35. Kamil Jakubczyk), 86. Simon Gustafson (’67, 8. Martin Remacle), 7. Dawid Błanik (’84, 21. Konrad Ciszek) – 14. Mariusz Stępiński (’67, 99. Daniel Bąk).
Żółte kartki: Hellebrand.
Sędzia: Karol Arys (Szczecin).


