Nieoczekiwany konflikt interesów w Białymstoku.

fot. Michał Mieczkowski / @wystarczymisza

Zlekceważyć mecz europejskich pucharów? I to w fazie zasadniczej, gdy walczymy o miejsce w czołówce? Co mnie podkusiło, żeby takie bzdury sugerować. Ano sytuacja w tabeli ligowej, która jest dosyć „średnia”. Ani specjalnie zła, ale również daleka do ideału, a na dziś jedynym realnym trofeum, o które możemy powalczyć w tym sezonie jest właśnie mistrzostwo Polski.

Legia Warszawa ośmiesza się niemiłosiernie. Lech Poznań się nieco dławi. Bogato zarządzane Pogoń i Widzew mają swoje problemy i nie plasują się w czubie tabeli. To pozostawia tylko dwie drużyny w realnym wyścigu o mistrza – nas oraz Raków Częstochowa, z tym że nikt nie wie jak Raków będzie się prezentować pod dowództwem kompletnie nowego sztabu i niedoświadczonego w Ekstraklasie trenera – Łukasza Tomczyka. Oczywiście nie skreślamy Górnika Zabrze, Cracovii czy Wisły Płock, ale patrzymy na to długofalowo i patrzymy na kluby, które w przeszłości miewały spore wahania formy czym „dalej w las”. Szczególnie dotyczy to Górnika i Craxy.

To stawia nas w położeniu zwanym w sportach motorowych „Pole Position”. Musimy jednak sprawnie zareagować. Zgubiliśmy ostatnio aż 5 punktów przez co z pozycji komfortowej zrobiła się nieco mniej zachwycająca. Mimo wszystko z racji zaległych meczów wciąż mamy szansę odskoczyć rywalom. Tylko głupi by to przeoczył. Dlatego dochodzimy tu do mojej nieco kontrowersyjnej tezy przed meczem z Rayo Vallecano – oszczędzajmy kluczowych piłkarzy na Motor! Mamy awans do 1/16? Mamy. Czy mamy realne podstawy mówić o sobie jako głównych kandydatach do tytułu Mistrzów Polski 2026? Mamy, ale to wiąże się z dobrym punktowaniem i wygrywaniem z drużynami z dolnej połówki tabeli. Liga Konferencji to fajna przygoda, ale cel minimum został zrealizowany po KuPS. Byłem na meczu w Niecieczy i widziałem jak niektórzy piłkarze z czasem tracili na dynamice. Najbardziej w oczy rzucił się pressing Afimico Pululu, który już w okolicach 70 minuty miał ogromne problemy, aby na pełnej szybkości naciskać stoperów i bramkarza „Słoników”. Mimo wszystko zagrał cały mecz. Nie możemy sobie pozwolić na takie coś w Lublinie. Tam musimy z siebie wypruć całą energię, zostawić całe zdrowie. Nie dawać szansy przypadkowi tudzież przestrzeni na kontry i wyprowadzanie piłki przez Motor. Pamiętam jak Adrian Siemieniec w Kopenhadze posłał do boju Nguiambę, Listkowskiego w środku pola. Pierwotnie wyglądało to komicznie, ale ostatecznie pozwoliło zarówno Tarasowi jak i Jesusowi zagrać maksymalnie 45 minut. Z ławki pojawił się wtedy również Darko Churlinov. Wtedy rotacja nie stanowiła problemu, aby przygotować zespół na wymagający mecz ligowy z Legią. Dlatego też nie wyobrażam sobie sytuacji, w której musimy oglądać zajechanych fizycznie kluczowych zawodników w okolicach 60 minuty arcyważnego meczu z Motorem Lublin. A szczególnie nie dopuszczam do myśli sytuacji, w której dani piłkarze nie schodzą z boiska kiedy ich zmęczenie jest bardzo widoczne. Po prostu nie.

Czy to znaczy, że chcę odpuszczenia ostatniego domowego meczu 2025? Otóż nie. Uważam, że zapracowaliśmy na komfort awansu do 1/16 finału i w porównaniu do niedzielnej potyczki w Lublinie starcia z Rayo i AZ wyglądają na kompletnie pozbawione presji. A kiedy dać szansę piłkarzom szerszego składu niż w meczu bez presji na całym klubie? Myślę, że tych zawodników stać na odpowiednie zaangażowanie. Jakość to inna para kaloszy, ale z tego elementu powinni się tłumaczyć decydenci transferowi i powinni to robić po ostatnim meczu rundy. Teraz czas korzystać z narzędzi jakie się skompletowało, bo nic z tym fantem nie zrobimy. Rallis, Sylla, Lozano, AZ, Prip, Cantero swoje zarabiają. A to że mogą mieć niższe notowania u trenera? Trudno, może nie wyglądają nadzwyczajnie. Może nie posadzą na stałe Pululu, Imaza, Pietuszewskiego czy Pozo, ale jednak ktoś ich zatrudnił. Ktoś dał im kontrakt i warto z tego kontraktu korzystać jednocześnie dając chwilę wytchnienia tym najbardziej eksploatowanym.

About The Author

3 thoughts on “Nieoczekiwany konflikt interesów w Białymstoku.

  1. Wyjdzie pierwszy garnitur, zaś meczów nie ma co porównywać, bo Rayo nie wyjdzie na nas jak Gieksa/Słonie/Motor oddając piłkę i stawiając 10 zawodników przed bramką. Powinno być łatwiej coś stworzyć nawet jeśli ten mecz będzie wyglądał podobnie do tego z Pogonią.

  2. Zaczyna być widoczny schemat i upór trenera w kompletowaniu składu na mecze. A przecież byla mowa przy zakupach zawodników żeby byli zastępcy którzy odciążą tych z pierwszego składu. Niektórzy z tych zastępców w ogóle nie grają np AZ, Polak, Sylla czy Cantero… Za to inni są eksploatowani zajeżdżani ponad swoje możliwości. To raczej nie jest rozsądne i kompletnie nielogiczne…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *