
Zakończony piłkarski weekend to tradycyjnie idealny moment na przegląd formy rywali Jagiellonii w Lidze Europy. Piłkarze Araratu szukali szansy, by podnieść się po środowym debiucie w fazie ligowej europejskich pucharów, który okazał się dla nich dość bolesny, mimo że w poczynaniach ofensywnych zaprezentowali się naprawdę solidnie. Jak zatem na krajowych podwórkach poradzili sobie pozostali pucharowi przeciwnicy „Żółto-Czerwonych”?
Trener Manuel Tulipa zdecydował się na aż sześć roszad w wyjściowej jedenastce względem środowego starcia w Lidze Europy. Szkoleniowiec wymienił bramkarza, Grigoryana na Pereire, Malisa na Luísa Felipe, Muradyana na Balante, Oliveire na Carliera i Banjaqui’ego na Françe.
Piłkarze FC Araratu od pierwszych minut starali się narzucić rywalom swoje warunki gry. Pierwsze zagrożenie pod bramką gospodarzy pojawiło się już w 4. minucie. Z własnej połowy lewy obrońca Pereira wykonał dokładny przerzut na prawą flankę do Serobyana. Skrzydłowy dynamicznie ściął do środka, jednak pod naporem defensorów wypuścił sobie piłkę nieco za daleko, co pozwoliło golkiperowi na jej bezproblemowe wyłapanie. Pięć minut później mocnym strzałem z dystansu próbował zaskoczyć Carlier, lecz futbolówka ostatecznie minęła słupek.
Wbrew boiskowym wydarzeniom, to gospodarze jako pierwsi znaleźli drogę do siatki. Po długiej wymianie podań Kodia posłał prostopadłą piłkę. Ta niefortunnie odbiła się od jednego z obrońców gości i spadła prosto pod nogi napastnika miejscowych, który z zimną krwią wykorzystał tę sytuację. Radość trybun nie trwała jednak długo, gdyż sędzia liniowy błyskawicznie podniósł chorągiewkę, sygnalizując pozycję spaloną, przez co trafienie zostało anulowane.
W 17. minucie „Białe Orły” wreszcie udokumentowały swoją przewagę. Na prawym skrzydle Serobyan sprytnie związał dwóch obrońców i próbował zagrać przed pole karne do Carliera. Jeden z rywali zdołał zablokować to podanie, jednak futbolówka szczęśliwie dotarła do Julio. Ten błyskawicznie odegrał z powrotem do Carliera, a on posłał precyzyjne dośrodkowanie w kierunku Limy. Napastnik opanował piłkę i chciał wyłożyć ją partnerowi na pustą bramką. W ostatniej chwili uprzedził go jednak obrońca, który interweniował na tyle niefortunnie, że wślizgiem skierował futbolówkę do własnej siatki.
Gospodarze błyskawicznie spróbowali odpowiedzieć po rzucie rożnym. Dośrodkowanie na dalszy słupek uderzeniem głową starał się zamknąć Mesamba, lecz sparowana przez bramkarza futbolówka wylądowała jedynie na bocznej siatce. Przy kolejnym stałym fragmencie gry piłkarze SC Shirak zdecydowali się na krótkie rozegranie. Gyamfi z impetem wpadł w pole karne z bocznego sektora i uderzył w kierunku bliższego słupka, ale ponownie górą w tym pojedynku okazał się Nersesyan.
Ostatecznie to jednak podopieczni Manuela Tulipy zaskoczyli przeciwnika sprytnym rozegraniem rzutu rożnego. W 24. minucie Serobyan zagrał płasko po ziemi w okolice jedenastego metra. Tam spod krycia obrońców doskonale urwał się Julio i bez wahania uderzył z pierwszej piłki. Precyzyjny strzał przeszył gąszcz zawodników ustawionych w świetle bramki i kompletnie zmylił zasłoniętego golkipera, podwyższając prowadzenie gości.

Zabójcze szesnaście minut wstrząsnęło szeregami gospodarzy. W 33. minucie z okolic koła środkowego fenomenalne podanie – przeszywające dwójkę obrońców – posłał Balanta. Do zagranej w tempo piłki dopadł França. Skrzydłowy wpadł w pole karne i technicznym strzałem zdobył trzecią bramkę dla „Białych Orłów”.
Zaledwie kilka chwil później piłkarze FC Araratu po długiej wymianie podań wykreowali sobie kolejną, niezwykle groźną okazję. Lima efektownie odegrał zewnętrzną częścią stopy do Benny’ego, który z lewej flanki wdarł się w pole karne. Zawodnik gości wygrał walkę o pozycję z defensorami i oddał strzał, z którym jednak zdołał sobie poradzić golkiper miejscowych. Na przerwę aktualni mistrzowie Armenii schodzili do szatni z wypracowaną i komfortową zaliczką, co pozwalało im z pełnym spokojem wyczekiwać drugiej części spotkania.
W drugiej połowie częściej można było zaobserwować graczy „Białych Orłów” w fazie obronnej. Pierwsze zagrożenie ze strony SC Shirak miało miejsce w 49. minucie. Po dośrodkowaniu w pole karne jeden z graczy gospodarzy zagraniem głową na wolne pole wycofał piłkę, a oddał uderzenie, które leciało w światło bramki, lecz dobra interwencja głową uchronił gości od straty bramki.
W 52. minucie gracz Araratu – Balanta – został sfaulowany tuż przed „szesnastką”. Do wykonania rzutu wolnego podszedł Benny i precyzyjnie przymierzył nad ustawionym murem. Zmierzającą w kierunku bliższego słupka futbolówkę z najwyższym trudem zdołał jednak sparować golkiper gospodarzy. Po upływie pierwszego kwadransu drugiej odsłony swojego szczęścia uderzeniem z dystansu poszukał jeszcze Junior Julio, jednak bramkarz po raz kolejny był na posterunku, przytomnie odbijając piłkę do boku. W 69. minucie z okolic koła środkowego kapitalny przerzut – mijający aż dwie linie przeciwnika – posłał świeżo wprowadzony na murawę Tera. Adresatem tego zagrania był schodzący z prawego skrzydła do środka Shaghoyan – kolejny z rezerwowych graczy gości. Skrzydłowy podjął jeszcze próbę minięcia golkipera, lecz ten znakomicie skrócił kąt i wypchnął rywala do boku, przez co jego uderzenie ostatecznie skończyła na bocznej siatce.
W 73. minucie składna akcja gospodarzy przyniosła im wreszcie upragniony efekt. Prawy obrońca Pahlevanyan precyzyjnie zacentrował spod samej linii końcowej w kierunku dalszego słupka. Zamykający akcję Gyamfi przytomnie zgrał piłkę głową na piąty metr, gdzie najszybciej dopadł do niej Janoyan. Zawodnik miejscowych z bliska dopełnił formalności, zdobywając dla ekipy SC Shirak pierwszą bramkę w tym spotkaniu.
W 82. minucie spotkania Pereira posłał dokładny przerzut do wbiegającego z drugiej linii Muradyana. Zawodnik gości opanował futbolówkę, z impetem wpadł w pole karne i natychmiast oddał strzał, lecz golkiper gospodarzy po raz kolejny wykazał się czujnością. Chwilę później Tera znakomitym, diagonalnym podaniem na wolne pole wypuścił Eloyana, jednak napastnik fatalnie spudłował. W odpowiedzi gospodarze spróbowali szczęścia z dystansu, ale ich płaskie uderzenie bez najmniejszych problemów wyłapał Nersesyan. Tuż przed upływem regulaminowego czasu gry kapitalnym, prostopadłym podaniem ponownie błysnął Pereira. Adresatem tego zagrania znów był Muradyan, który efektownie obrócił się z piłką, zgubił kryjącego go obrońcę i wyłożył futbolówkę Eloyanowi. Snajper „Białych Orłów” po raz kolejny zmarnował jednak doskonałą okazję do podwyższenia wyniku.
Mimo częstych wizyt pod szesnastką rywala gracze SC Shirak – poza akcją bramkową – nie potrafili przełożyć tej optycznej przewagi na wykreowanie realnego zagrożenia. W poszukiwaniu kolejnych trafień zmuszeni byli mocniej się odsłonić, z czego skrzętnie korzystali mistrzowie Armenii, dochodząc do zdecydowanie dogodniejszych sytuacji i ostatecznie przypieczętowując trzecie ligowe zwycięstwo z rzędu. Po ośmiu rozegranych kolejkach „Białe Orły” plasują się na pozycji wicelidera tabeli, tracąc pięć punktów do bezbłędnego zespołu FC Noah, który jak dotąd może pochwalić się imponującym kompletem „oczek”.
Gołym okiem widać było, że gracze FC Araratu dążyli do pełnej kontroli nad przebiegiem spotkania poprzez posiadanie piłki, umiejętnie przeplatając ataki pozycyjne wertykalnymi zagraniami. W fazie budowania akcji kluczową rolę odgrywali boczni obrońcy, którzy chętnie podłączali się do ofensywy, grając na obieg ze skrzydłowymi. Prym w tym elemencie wiodła zwłaszcza prawa flanka, gdzie doskonale funkcjonowała współpraca na linii Julio – Serobyan. Skrajni pomocnicy nie zapominali przy tym o asekuracji partnerów w fazie obronnej, próbując odcinać rywali od możliwości dośrodkowań. Obrona wrzutek we własną szesnastkę to wciąż spora bolączka mistrzów Armenii, co zresztą dobitnie potwierdziła jedyna stracona przez nich bramka. Pozostając w temacie gry w destrukcji, trzeba zaznaczyć, że to właśnie obrona przy stałych fragmentach gry sprawiała gościom najwięcej problemów. Z kolei analizując postawę bloku obronnego jako całości – prawa strona stanowiła bardzo pewny punkt, natomiast lwią część zagrożenia rywale generowali, atakując lewym sektorem boiska.
Dla czytelników zainteresowanych wyrobieniem sobie własnej opinii warto dodać, że pełne mecze ligi ormiańskiej są dostępne całkowicie za darmo na platformie YouTube, na oficjalnym kanale Armenian Premier League.
Kolejne spotkanie FC Araratu rozegra w sobotę, 10 października o godzinie 17:00. Będzie to domowe starcie z zespołem FC Alashkert w ramach rozgrywek ligowych. Raport z tego meczu pojawi się na naszej stronie.
SC Shirak Gyumri – FC Ararat-Armenia 1:3 (0:3)
73′ Narek Janoyan – 17′ Hamlet Mnatsakanyan (sam.), 24′ Junior Julio, 33′ Carlos França
FC Ararat-Armenia: Nersesyan – Pereira, Luís Felipe, Wilson, Junior Julio (C) – Balanta (77′ Muradyan), Carlier – França (77′ Banjaqui), Benny (63′ Tera), Serobyan (63′ Shaghoyan) – Lima (77′ Eloyan)
Żółte kartki: Misakyan, Janoyan – Balanta, Benny
Rezultaty pozostałych rywali:
RSC Anderlecht – SV Zulte Waregem 3:0 (1:0)
Drużyna z aglomeracji brukselskiej odniosła pewne zwycięstwo przed własną publicznością. Domowy triumf gospodarze okupili jednak kontuzją jednego z wiodących graczy tego spotkania. Tawfik Bentayeb, który do momentu urazu zdążył zapisać na swoim koncie bramkę oraz asystę, był zmuszony przedwcześnie opuścić murawę w 55. minucie. Dzięki tej wygranej „Fiołki” awansowały na piątą lokatę w tabeli belgijskiej ekstraklasy, gromadząc 13 punktów w siedmiu dotychczasowych seriach gier.
Le but de Taoufik Bentayeb qui quitte malheureusement la pelouse sur blessure à la 55e minute 🦁🇲🇦 pic.twitter.com/kzEejcVEuG
— Mountakhab.net (@Mountakhabma) September 19, 2026
Levski Sofia – Ludogorec Razgrad (przełożony)
W bułgarskiej ekstraklasie zespoły reprezentujące kraj na arenie międzynarodowej mogą liczyć na spore udogodnienia. Kluby rywalizujące w europejskich pucharach mają regulaminowe prawo wnioskować o zmianę terminu swoich spotkań ligowych, aby zyskać czas na regenerację i spokojne przygotowanie do starć z zagranicznymi oponentami. Z tego właśnie przywileju postanowili skorzystać włodarze Levskiego. To na oficjalny wniosek stołecznego klubu hitowe starcie z Ludogorcem Razgrad zostało ostatecznie przesunięte na inny termin.
Manchester City – Sunderland AFC 5:3 (3:2)
Po niezwykle zaciętym, obfitującym w aż osiem trafień widowisku to podopieczni Enzo Mareski przechylili ostatecznie szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Co prawda gracze Sunderlandu wykreowali wyższy współczynnik goli oczekiwanych (xG), a ich snajper Brian Brobbey skompletował hat-tricka, jednak na zespół tej klasy okazało się to po prostu niewystarczające. Po pięciu rozegranych seriach gier ekipa dowodzona przez Régisa Le Brisa plasuje się na 14. lokacie w tabeli, gromadząc cztery punkty i utrzymując zaledwie „oczko” przewagi nad strefą spadkową.
Brian Brobbey on my mind ❤️🔥 pic.twitter.com/5hmrHFayD0
— Sunderland AFC (@SunderlandAFC) September 21, 2026
Leeds United – Crystal Palace 0:0 (0:0)
Podopieczni Pierre’a Sage’a po bezbramkowym remisie ostatecznie podzielili się punktami w wyjazdowym starciu. To jednak triumfatorzy poprzedniej edycji Ligi Konferencji byli zdecydowanie bliżsi wywiezienia z trudnego terenu kompletu punktów. W 52. minucie zdołali oni umieścić futbolówkę w siatce, lecz trafienie to ostatecznie nie zostało uznane z powodu pozycji spalonej. Po pięciu rozegranych seriach gier Crystal Palace plasuje się na 15. lokacie w tabeli, gromadząc cztery punkty i utrzymując zaledwie „oczko” przewagi nad strefą spadkową.
Olympique Lyon – Stade Rennais FC 4:0 (2:0)
Za piłkarzami z Lyonu niezwykle udany tydzień. Francuska ekipa najpierw w pokonanym polu zostawiła RSC Anderlecht na inaugurację Ligi Europy, by zaledwie kilka dni później, już na krajowym podwórku, bezlitośnie rozprawić się ze Stade Rennais – czyli innym uczestnikiem tych samych rozgrywek. Z perspektywy kibiców Jagiellonii to spotkanie miało dodatkowy smaczek, w barwach ekipy gości występuje były gracz „żółto-czerwonych”, Przemysław Frankowski. Dzięki temu okazałemu triumfowi zespół prowadzony przez trenera Paulo Fonsece po pięciu seriach gier zajmuje pozycję wicelidera Ligue 1, gromadząc w swoim dorobku 11 punktów.
SK Slavia Praga – FC Viktoria Pilzno 2:1 (0:0)
Trwa słabszy okres w wykonaniu drużyny z Pilzna. Mimo że to goście jako pierwsi objęli prowadzenie w hicie kolejki, ostatecznie musieli uznać wyższość aktualnego lidera tabeli. O losach spotkania zadecydował kontrowersyjny rzut karny podyktowany w doliczonym czasie gry. Co ciekawe, musiał on zostać powtórzony, ponieważ jeden z zawodników Viktorii przedwcześnie wbiegł w „szesnastkę”. Wskutek tej bolesnej porażki, po dziewięciu rozegranych seriach gier, ekipa z Pilzna plasuje się zaledwie na 10. lokacie w czeskiej ekstraklasie, gromadząc w swoim dorobku skromne 10 punktów.
Szlagier 9. kolejki ChL dla Slavii Praga. Viktoria Pilzno nie może wygrać od trzech meczów ligowych.
Grali jeszcze 19 minut po regulamiowym czasie. Działo się 🤯
Irakijczyk Merchas Doski sprowokował rzut karny. Szczerze nie wiem, gdzie tam na VARze arbiter główny Stanislav…
— Fotbalový Ráj (@fotbalovyraj) September 20, 2026

