Być w walce o tytuł albo nie być. Oto jest pytanie! – Zapowiedź meczu z Górnikiem!
24-04-2026
Zapnijcie pasy, bo dzisiejszy wieczór przy Słonecznej zapowiada się na absolutny rollercoaster. Przed nami 30. kolejka Ekstraklasy, a kalendarz nie mógł nam sprawić lepszego prezentu. Jagiellonia podejmuje Górnika Zabrze. To nie jest zwykły „mecz o punkty”. To starcie dwóch ekip, które depczą po piętach Lechowi Poznań i mają jeden, bardzo konkretny cel: Mistrzostwo Polski. Obecna sytuacja w tabeli wygląda tak, że każdy błąd jest jak wejście na pole minowe. Lech ma 49 punktów, a my i Górnik mamy po 46. Zwycięzca tego meczu nie tylko „odczepi” bezpośredniego rywala, ale wyśle jasny sygnał do Poznania: „Idziemy po was”.
Zadra z jesieni
Pamiętacie 26 października? To był zimny prysznic w Zabrzu. Jechaliśmy tam jako lider z niesamowitą serią 18 meczów bez porażki, a wróciliśmy z pustymi rękami. Zaczęło się świetnie od gola Jesusa Imaza już w 10. minucie, ale Górnik pokazał charakter. Skończyło się na 1:2, a decydujący cios padł pod koniec meczu po samobójczym trafieniu Alejandro Pozo (który tym razem będzie pauzował za nadmiar żółtych kartek). Wszystko oczywiście rozegrało się tuż po katastrofalnej decyzji sędziego o braku czerwonej kartki dla Josemy. To wtedy straciliśmy fotel lidera. Dziś jest idealny moment, żeby wyrównać rachunki i odebrać to, co nam wtedy uciekło.
Marzec nas trochę wymęczył – porażki z Lechią czy Wisłą Płock zabolały, jednak kwiecień przywrócił nadzieję. Ostatnie pewne 3:0 z Arką Gdynia pokazało, że wróciliśmy na właściwe tory. Jaga znów gra to, co kochamy: odważnie, do przodu i z polotem. Górnik z kolei to maszyna, która w ostatnich tygodniach rzadko się zacina. Michal Gasparik stworzył zespół, który potrafi cierpieć, co pokazali wygrywając z Lechem w Pucharze Polski (1:0) czy ostatnio odprawiając Koronę. Ich defensywa jest solidna, a w ofensywie zawsze znajdą sposób, by „ukłuć”. To nie będzie spacer.
O co toczy się gra?
Analizując położenie obu drużyn, sprawa jest prosta. Remis w tym meczu to wynik, który najbardziej ucieszy kibiców w Poznaniu. Podział punktów sprawi, że Lech będzie mógł odetchnąć. Dla Jagiellonii wygrana oznacza wskoczenie na poziom 49 punktów i wywarcie ogromnej presji na „Kolejorzu”, który swój mecz z Legią gra dopiero w niedzielę. Jeśli wygramy, wchodzimy w ostatnie cztery kolejki z mentalem zwycięzców. Mamy w kalendarzu m.in. Raków i Pogoń, więc margines błędu jest niewielki Porażka? No cóż, o tytule pewnie trzeba będzie zapomnieć i skupić się na pilnowaniu podium, bo grupa pościgowa tylko czeka na nasze potknięcie. Patrząc na stronę Zabrzan sprawa jest nieco inna. Oni nie mają tak wielkiej presji jak my. Owszem posiadają identyczny dorobek punktowy, ale w głowach na pewno bardzo głośno gra melodia zbliżającego się finału Pucharu Polski na Stadionie Narodowym, więc można bardzo skrótowo powiedzieć, że w ciągu 10 dni zagrają dwa „finały”, a dla nas każdy kolejny mecz ligowy ma taką wagę i nie możemy się potykać.
Spodziewam się Jagiellonii, która od pierwszej minuty siądzie na rywalu. Chorten Arena musi zapłonąć. Górnik pewnie spróbuje nas przeczekać i szukać kontr, ale nasza siła ognia z Imazem na czele powinna zrobić różnicę. To jest ten moment sezonu, w którym rodzą się mistrzowie.
