fot. Jakub Duda/jagiellonia.pl
Niestety po raz kolejny nie zdołaliśmy wywieźć pełnej puli punktów z Kielc. W meczu 28. kolejki PKO BP Ekstraklasy Jagiellonia Białystok zremisowała 1-1 z Koroną Kielce, a zdobywcą jedynej bramki dla „żółto-czerwonych” był Afimico Pululu (29 minuta, rzut karny).
Mijają tygodnie, a passa Jagiellonii bez zwycięstwa niestety co raz to bardziej niepokojąco się przedłuża, a na domiar złego tym razem przyjeżdzamy do Kielc, które zdecydowanie w ostatnich latach nam nie sprzyjają, gdyż ostatni raz, kiedy to ze stolicy województwa świętokrzyskiego wyjeżdzaliśmy z pełną pulą punktów, zespół był trenowany przez Ireneusza Mamrota, a z jednej ze zdobytych wtedy bramek cieszył się Ivan Runje, stąd też możemy określić iż mowa tutaj już o nieco odległych czasach, czyli 2019 roku. Miejmy nadzieję, że jednak wszystkie te opisane przeciwności dziś nie będą miały wpływu na dyspozycję zespołu Adriana Siemieńca i odniesiemy w końcu jakże ważną wygraną w kontekście bytu w walce o mistrzostwo Polski.
Mimo iż, zespół gospodarzy w poprzedniej kolejce musiał w Gdańsku uznać wyższość Lechii, to szkoleniowiec „złocisto-krwistych” postanowił nie dokonywać zbyt wielu korekt względem poprzedniego meczu, gdyż jedyną zmianą jest zastąpienie Konstantinosa Sotiriou który pauzuje za czerwoną kartkę z poprzedniego meczu, a zamiast niego pojawił się Konrad Matuszewski. Więcej zmian mogliśmy ujrzeć w zespole Jagiellonii, gdzie trener Siemieniec zdecydował się na aż 3 korekty względem poprzedniego starcia. Na bokach obrony zamiast standardowego rozwiązania Wojtuszek – Wdowik w tym meczu ujrzeliśmy duet bocznych obrońców złożony z Alexa Pozo oraz Guilherme Montoi. Dodatkowo dziś już od pierwszej minuty nie ujrzeliśmy debiutującego w rozgrywkach Ekstraklasy w tamtym spotkaniu Eryka Kozłowskiego, który naturalnie został zastąpiony przez kapitana Tarasa Romanczuka, który zdążył już powrócić na to starcie do pełni zdrowia.
Zazwyczaj w meczach między Jagiellonią a Koroną zdecydowanie nie mogliśmy narzekać na nudę, a tak też dynamicznie rozpoczęło się i to spotkanie. Oba zespoły od samego początku starcia wzięły się za bezwzględne atatakowanie obu bramek, jednakże to Korona pierwsza dała znać o swojej niemałej chęci zwyciężenia dzisiejszego spotkania. Po kilku lepszych lub gorszych akcjach przyszła w końcu zasłużona sytuacja bramkowa dla zespołu gospodarzy. Najpierw piłkę przyjął Konrad Matuszewski, który wbiegł z nią w pole karne, następnie bardzo sprawnie położył na ziemię Alexa Pozo oraz Tarasa Romanczuka, po czym dośrodkował piłkę w stronę Marcela Pięczka, którego uderzenie głową był jeszcze w stanie wybronić Sławomir Abramowicz, jednakże ta obrona była rykoszetem, który trafił pod nogi Mariusza Stępińskiemu, jednakże to nie on został zdobywcą bramki, a Martin Remacle, który wcisnął się przed napastnika, wciskając piłkę do bramki, wyprowadzając przy tym zespół gospodarzy na mocno ubiegane prowadzenie. „Scyzory” jednakże nie mogły się pocieszyć zbyt długo z prowadzenia, a znów zamieszany w bramkę był Martin Remacle, tylko tym razem z korzyścią dla zespołu Jagiellonii. Po interwencji rykoszetem przez Xaviera Dziekońskiego piłka dotarła do Belga, który niefortunnie piłkę z powietrza dotknął ręką, przez co Jagiellonia została obdarowana rzutem karnym. Do piłki jak zawsze pewnie podszedł Afimico Pululu, który mimo tego, iż jego intencje dotyczące strzału zostały wyczute przez wychowanka Jagiellonii Xaviera Dziekońskiego, to strzał napastnika był na tyle silny, że interwencja nie była realna dla Xaviera, a „Afi” doprowadził do wyrównania starcia. „Żółto-czerwoni” jednak krótko pocieszyli się z bramki, gdyż zaledwie po dwóch minutach po dobrym dośrodkowaniu piłkę w siatce umieścił Slobodan Rubezić, jednakże po późniejszej weryfikacji wozu VAR okazało się, iż jeden z piłkarzy Korony przy momencie wykonywania rzutu wolnego spalił, przez co bramka finalnie nie została uznana. Przez resztę połowy oba zespoły dawały impulsy do chęci wyjścia na prowadzenie, jednakże w pierwszej połowie nie ujrzeliśmy już więcej bramek.
Pierwsza połowa zdecydowanie nam zrobiła nadzieję większe otwarcie worka z bramkami ze strony obu zespołów, jednakże z szatni oba zespoły wyszły mocno skoncentrowane na posiadaniu piłki, co mimo iż pojawiały się akcje, które mogły zamienić się w potencjalne gole, to na tablicy wyników nadal widniał remisowy wynik. Przez całą drugą połowę spotkania oba zespoły próbowały na tyle, ile tego dnia były w stanie, jednakże ten wkład nie przełożył się już na żadne bramki, a najbardziej wartym wspomnienia momentem tej połówki poza pierwszym meczu od rundy jesiennej Sergio Lozano był dobry strzał Tarasa Romanczuka sprzed pola karnego, który jednakże został dobrze sparowany przez Xaviera Dziekońskiego. W doliczonym czasie gry Korona jeszcze postraszyła dwoma poważnymi akcjami, które kończyli odpowiednio Marcin Cebula oraz Mariusz Stępiński, jednakże na nasze szczęśnie, nie zostały one zwieńczone golem i z Kielc wyjeżdzamy finalnie z punktem, który patrząc na przebieg spotkania powinien nas cieszyć.
Korona Kielce 1-1 (1-1) Jagiellonia Białystok
22’ Remacle – 29’ Pululu (K)
Korona Kielce: Dziekoński – Rubezić, P. Resta, Pięczek – Długosz, Svetlin, Remacle (77’ Gustafson), Matuszewski, Davidović (82’ Cebula), Błanik (C) (82’ Antonin) – Stępiński (90+3’ Nikolov)
Jagiellonia: Abramowicz – A. Pozo (79’ Wojtuszek), Vital, Pelmard, Montoia – Romanczuk (C), Mazurek (85’ S. Lozano) – Nahuel, J. Imaz (79’ Zalewski), Szmyt (74’ Drachal) – Pululu (74’ Bazdar)
Żółte kartki: Romanczuk
Sędzia: Paweł Malec
