
Przełamać złą passę – zapowiedź meczu z Koroną Kielce.
Po bezbramkowym remisie przy Słonecznej z Lechem Poznań, Jagiellonia wyrusza do województwa Świętokrzyskiego z jasnym celem – zdobyć 3 punkty oraz przerwać niekorzystną serią wyjazdową.
Ekipa z Kielc jest książkowym „średniakiem”, co potwierdzają ich wyniki od początku rundy wiosennej. Kielczanie przeplatają zwycięstwa z porażkami, a jedyną „serią” były dwie porażki pod koniec lutego – domowa z Lechem Poznań oraz wyjazdowa z Motorem Lublin. Co prawda ostatni mecz Korona przegrała po emocjonującym meczu w Gdańsku przegranym 3:2, ale jest to drużyna zawsze groźna szczególnie na własnym boisku. U siebie potrafią narzucić bardzo intensywne tempo i są groźni szczególnie w określonych fragmentach gry – między 16. minutą a 60 zdobyli 8 bramek w meczach przy ulicy Ściegiennego. Tak jak wspomniałem wyżej ich forma jest nierówna, ale warto podkreślić, że potrafili pewnie wygrać 3:0 z Arką, wygrać z Termaliką oraz ograć Legię. To drużyna, która może wyglądać przeciętnie, by za chwilę „odpalić” i zdominować rywala fizycznością.
Jako najważniejsze ogniwa Korony warto wymienić Dawida Błanika. Kapitan oraz katalizator większości ataków drużyny. Piętro niżej mamy Martina Remacle oraz Tamara Svetlina, którzy dyrygują całą drużyną, a na bramce człowiek doskonale znany przez lwią część naszych kibiców, czyli Xavier Dziekoński. Korona, ogólnie rzecz ujmując, nie bazuje na jednej gwieździe – ich siła to kolektyw, agresja i konsekwencja w grze bez piłki wpisującą się w filozofię Jacka Zielińskiego. Z pewnością co do jutrzejszej kadry meczowej nie ujrzymy Konstantinosa Sotirou, który pauzuje za czerwoną kartkę. Natomiast sytuacja kadrowa „Dumy Podlasia” jest w gorszym stanie, gdyż zabraknie takich graczy jak Leona Flacha, Dusana Stojinovicia, Kamila Jóźwiaka, Apostolosa Konstantopoulosa, czy też Miłosza Piekutowskiego.
Z perspektywy „żółto-czerwonych” to spotkanie przychodzi w momencie lekkiego spadku formy. Ostatnie wyniki nie ukazują pełni potencjału, jakim dysponujemy, co ma odzwierciedlenie w tabeli. Dodatkowo nie pomaga fakt, iż swoje ostanie zwycięstwo w Kielcach odnieśliśmy w 2019 roku, kiedy za „sterami” jagiellońskiego statku stał obecny trener Stali Mielec Ireneusz Mamrot. Jest to ostatni gwizdek i idealny moment na przełamanie passy bez zwycięstw, jeśli nadal chcemy liczyć się w walce o mistrzostwo Polski. To nie będzie efektowne widowisko, lecz będzie to mecz do „wygrania charakterem”. „Duma Podlasia” niejednokrotnie pokazywała, że ten charakter posiada.
About The Author
You may be interested
Czas kończyć fetowanie – nowy sezon wzywa. Zapowiedź meczu z Puszczą.
To jest ten czas. Już jutro startuje Ekstraklasa! Tak się...
Zaczynamy batalię o Ligę Mistrzów!
Pierwszy raz w historii istnienia klubu, podejmujemy rękawice w starciu...
Powracamy do ekstraklasowych realiów. Zapowiedź meczu z Radomiakiem.
Czas na krótki przerywnik między emocjami związanymi z Ligą Mistrzów...

Dodaj komentarz