Gościnna Jaga podarowała remis Legii…

Jagiellonia niestety kontynuuje swoją remisową passę w PKO BP Ekstraklasie, tym razem remisując u siebie z zespołem Legii Warszawa 2:2. Mecz mimo, iż z początku nie wyglądał na to, aby ten wynik miał się obrócić w ten sposób, to w drugiej części spotkania momentami był strach, że to spotkanie można jeszcze przegrać. Jednakże dzięki szczęśliwym wynikom reszty stawki, Jagiellonia na tą chwilę ma trzypunktową przewagę nad drugim w tabeli Zagłębiem Lubin, jednakże jeszcze dziś Lech Poznań może swoją potencjalną wygraną stopić tą przewagę do równej liczby punktów.

Nie zdążyliśmy jeszcze w pełni nacieszyć się świetnym pokazem umiejętności we Florencji, a znów mamy możliwość oglądania „żółto-czerwonych” w akcji. Tym razem do Białegostoku przyjechała Legia Warszawa, dla której obecny sezon można określać wręcz kompromitującym, co poskutkowało tragicznym dla „Wojskowych” 16. miejscem w tabeli. Do stolicy woj. podlaskiego przyjeżdzają oni z ogromną potrzebą zapunktowania, więc mogliśmy się spodziewać starcia na wysokim poziomie.

Jagiellonia po swoim niestety już zakończonym swoim europejskim wojażu była zmuszona dokonać kilku roszad w swoich szeregach. Formacja obronna została wymieniona połowicznie, gdyż zamiast Andy’ego Pelmarda w duecie środkowych obrońców ujrzeliśmy Konstantopoulosa, a Bartłomieja Wdowika na lewej obronie zastąpił Montoia, którzy swoimi dobrymi występami przeciwko Radomiakowi zasłużyli na kolejną szansę od pierwszej minuty spotkania. W pomocy zamiast pauzującego za żółte kartki kapitana Tarasa Romanczuka ujrzeliśmy Leona Flacha, natomiast w formacji atakującej w miejscu Kamila Jóźwiaka ujrzeliśmy Kajetana Szmyta, dla którego to jest pierwsze spotkanie od 1. minuty od przyjścia do „Dumy Podlasia”. Wartym odnotowania jest też fakt, że na ławce rezerwowych nie ujrzeliśmy ani wspomnianego przed chwilą Kamila Jóźwiaka, ani niedawno sprowadzonego Nahuela Leivy.

Legia mimo tego, że udało jej się zwyciężyć w Płocku, nie kierowała się zasadą „zwycięskiego składu się nie zmienia”, dokonując kilka korekt w swojej wyjściowej „XI”. W obronie zamiast młodziutkiego Jana Leszczyńskiego swoją szansę otrzymał Radovan Pankov, środek pomocy został kompletnie zmieniony, gdyż za pauzującego za kartki Damiana Szymańskiego pojawił się w składzie Juergen Elitim, a za Wojciecha Urbańskiego wraz z Kolumbijczykiem duet pomocników uzupełnił Bartosz Kapustka. Ostatnią koretką względem spotkania z ubiegłego tygodnia jest zastąpienie Ernala Krasniqiego Kacprem Chodyną.

Chwilę przed 15 usłyszeliśmy pierwszy gwizdek arbitra Arysa, a od pierwszych minut po Jagiellonii kompletnie nie było widać tego, że jeszcze późnym wieczorem w czwartek rozgrywali arcyważne spotkanie. Od samego początku spotkania „żółto-czerwoni” przejęli doszczędnie inicjatywę, co przełożyło się nieco ponad po kwadransie na bramki. W 17 minucie dobrze plecami od pola karnego Afimico Pululu odegrał do Mazurka, który odegrał piłkę przed pole karne do Flacha, który postanowił nie szukać podania, tylko podjął próbę uderzenie sprzed pola karnego i wyszło mu to genialnie, umieszczając piłkę w lewe okienko, szybko wyprowadzając Jagiellonię na prowadzenie. Te przepięknej urody uderzenie Amerykanina było jego pierwszym golem w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy, jednakże nie zdążyliśmy się jeszcze nacieszyć tym pięknym strzałem, a Jagiellonia nadal nacierała solidnie na bramkę Otto Hindricha. Zaledwie po 3 minutach dobrze na skrzydle odnalazł się Kajetan Szmyt, który swoim dośrodkowaniem sprokurował złą interwencję rumuńskiego bramkarza Legii, a w polu karnym dobrze odnalazł się Afimico Pululu, który umieścił piłkę w siatce, podwyższając prowadzenie i tym samym przełamując swoją niemoc strzelecką przeciwko klubowi ze stolicy. Przez pierwsze 30 minut gry ciężko było znaleźć w grze Jagiellonii jakiekolwiek wady, jednakże od tamtego momentu delikatnie mówiąc, zaczynała się ta gra nieco psuć, a z tego powoli zaczynała korzystać Legia, która przejmowała inicjatywę. W doliczonym czasie gry udało się gościom wywalczyć rzut wolny, który został wyegzekwowany do tego stopnia dobrze, że Bernardo Vital nie wyrobił się ze swoją interwencją w polu karnym, pakując piłkę do własnej bramki, dając Legii ważny kontakt na koniec pierwszej połowy.

Na drugą połowę spotkania było widać, iż zespół gości wyszedł dosyć zmotywowany tym trafieniem, gdyż od pierwszych minut mogliśmy oglądać co raz to odważniejsze ataki, które niestety po niedługim czasie przełożyly się na wyrównanie starcia spotkania. W 57 minucie po składnej akcji Legii doszło do dośrodkowania, które trafiło na Leona Flacha, który nie zdołał się zahamować i wleciał z piłką do bramki, tym samym dając wyrównanie dla Legii, która na tamtą chwilę odrobiła dwubramkową stratę nie oddając celnego strzału na bramkę Sławomira Abramowicza. Przez następne minuty spotkania w szeregi Jagiellonii wdawało się co raz to większe zmęczenie, które pozwalało Legii myśleć o potencjalnym zgarnięciu zwycięstwa w wyjazdowym spotkaniu. W ostatnich minutach spotkania jednak mogliśmy obejrzeć dosyć mały, ale widoczny przełom w grze Jagiellonii, która w ostatnich minutach nieco bardziej kilkoma atakami zaczęła się starać o finalne odniesienie zwycięstwa, jednakże bez większego powodzenia, a tym samym, „żółto-czerwoni” odnieśli swój trzeci remis z rzędu w rozgrywkach ligowych.

Na wyróżnienie po tym spotkaniu zasługuje nasz ostatni nabytek w zimowym oknie transferowym, a więc sprowadzony z Zagłębia Lubin Kajetan Szmyt, który momentami swojej gry przypominał nam świetne występy Kristoffera Hansena, który był jednym z architektów historycznego Mistrzostwa Polski. Miejmy nadzieję, że Kajtek będzie z meczu na mecz wciąż pokazywał swoją dobrą dyspozycję, a miejmy nadzieję, będziemy mieli dużo pociechy z jego gry w jagiellońskich barwach. Jednakże teraz czas skupić się na solidnej regeneracji i wyjazdowym piątkowym starciu z Lechią Gdańsk, która w wielu momentach potrafi być groźnym zespołem, który może napsuć dużo krwi zespołowi przeciwników.

Jagiellonia Białystok 2-2 (2-1) Legia Warszawa

17’ Flach (Mazurek), 22’ Pululu – 45+1’ B. Vital (sam.), 57’ Flach (sam.)

Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Konstantopoulos, Vital (46’ Pelmard), Montoia (56’ Wdowik) – Flach (73’ Drachal), Mazurek – A. Pozo (85’ Bazdar), J. Imaz (85’ Rallis), Szmyt – Pululu

Legia: Hindrich – Piątkowski, Augustyniak, Pankov – Chodyna, Kapustka (C) (70’ K. Urbański), Elitim, Kun – Bichakhchyan (70’ W. Urbański), Rajović (74’ Colak), Adamski

Żółte kartki: Konstantopoulos

Sędzia: Karol Arys

About The Author

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *