Czas na powrót do ligowej rzeczywistości – zapowiedź meczu z Radomiakiem Radom.

Do jutrzejszego spotkania z Radomiakiem przystępujemy w nieco przygnębionych nastawieniach, gdyż mimo tego, z jakiej klasy rywalem dane nam było się zmierzyć w czwartkowy wieczór, to pewien niedosyt pozostaje, gdyż dało się użądlić włoską drużynę. Wracając do naszych rozgrywek ligowych, już jutro o godzinie 14.45 na Chorten Arenie zespół „żółto-czerwonych” podejmie gości z Radomia. 

O Radomiaku w tej rundzie nie da się zbytnio mówić pozytywnie – pod względem gry. Swoje ostatnie ekstraklasowe zwycięstwo odnieśli 26 listopada, wysoko pokonując obecnie walczącego z Jagiellonią o pozycję lidera ligi Górnika Zabrze, a od tamtego momentu po przepracowaniu pełnego obozu przygotowawczego, najpierw zdarzył się incydent techniczny z prądem na stadionie w Radomiu, przez co ostatecznie nie doszło do starcia Radomiaka z Arką Gdynia, a w następnych meczach „Zieloni” nie porywali swoimi występami. Najpierw odnieśli bezbramkowy remis w Częstochowie z Rakowem, który wciąż przestawia się na grę pod wodzą nowego trenera Łukasza Tomczyka, a tydzień temu w nieprzyjemnej otoczce wokół meczu ulegli Koronie Kielce (0:2). Wspominając jeszcze ten mecz przeciwko „złocisto-krwistym”, czerwoną kartką za swoje zachowanie przy ławce rezerwowych otrzymał szkoleniowiec Radomiaka – Goncalo Feio, który jutrzejsze spotkanie obejrzy z wysokości trybun. Dodatkowo, czerwoną kartką został ukarany Elves Balde, którego jutro przez to zachowanie nie ujrzymy na boisku, podobnie jak Ibrahimy Camary, który siedząc na ławce rezerwowych zarobił swoją czwartą żółtą kartkę w tym sezonie.

Skoro już zagłębiliśmy się w kwestie wykluczeń kadrowych, warto też zajrzeć do Jagiellonii, w której też to nie wygląda zbyt kolorowo. W poprzednim starciu z Cracovią swoje czwarte żółte kartki obejrzała trójka środkowych obrońców – Bernardo Vital, Andy Pelmard i Yuki Kobayashi – przez co całej trójki niestety nie zobaczymy na boisku. Dodając do tego wciąż kontuzjowanego Dusana Stojinovicia, Jagiellończycy na to spotkanie będą dysponować jedynie jednym środkowym obrońcą – niedawno sprowadzonym Apostolosem Konstantopoulosem, który zagra prawdopodobnie u boku Guilherme Montoi lub Tarasa Romanczuka – dla którego może to być 350. występ w barwach Jagiellonii w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy. Także jutro możemy się spodziewać nieco innego składu względem tego z walentynkowego z Cracovią, pamiętając jeszcze o tym, że nie ujrzymy również Sergio Lozano – który tak jak słoweński obrońca wciąż zmaga się z urazem.

Mimo iż wciąż otwarte jest zimowe okno transferowe, to warto byłoby wspomnieć o dotychczasowych ruchach Radomian. Najgłośniejszym transferem był powrót do polskiej ligi Luquinhasa (z portugalskiej Santa Clary), który wzmocnił zespół na zasadzie transferu definitywnego. Z kolei na wypożyczenie w ostatnich dniach przyszedł 22-letni Salifou Soumah z Malmo FF, który po letnim transferze z ligi azerskiej nie pokazał się z dobrej strony w lidze szwedzkiej. Nieco więcej zauważyliśmy ruchów „out”, a tym wartym uwagi było odejście 26-letniego napastnika Depu w dosyć egzotyczny kierunek – do Young Africans, zespołu z Tanzanii, który zapłacił za Angolczyka 250 tys. €. Dodatkowo, rozwiązano kontrakty z Pauliusem Golubickasem i Guilherme Zimovskim.

Oba zespoły jeśli chcą utrzymać swoją pozycję ligową, muszą jutro zwyciężyć, dlatego też trzeba się spodziewać mocno zaciętego pojedynku, w którym będzie można zobaczyć poważne wymiany ciosów. Jednakże trzeba pamiętać o tym – na podstawie poprzednich meczów – że zespół Radomiaka można przełamać strzeleniem bramki jako pierwszemu, wtedy zwiększymy swoje szanse na odniesienie jakże potrzebnego zwycięstwa. Oczywiście nie zapominajmy co już za każdym razem przypominam w swoich zapowiedziach, chłodne głowy i pełna koncentracja, żaden rywal nie zasługuje na zlekceważenie, każdej drużynie trzeba się odpowiednio mocno postawić i pokazywać swoją markę. Miejmy nadzieję, że już jutro ujrzymy kolejny popis umiejętności ekipy Adriana Siemieńca, który pozwoli nam z uśmiechami skończyć weekend.

About The Author

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *