Zamglony obraz meczu w Lubinie.

fot. Michał Mieczkowski / @wystarczymisza

Ostry cień mgły główną atrakcją niedzielnego spotkania. Jagiellonia bezbramkowo zremisowała z Zagłębiem Lubin w meczu 17. Kolejki Ekstraklasy.

Po wymęczonym zwycięstwie z KuPS przyszła pora na powrót do rywalizacji ligowej. Pojechaliśmy do Lubina, na niezdobyty dotąd przez gości teren. Leszek Ojrzyński stworzył bardzo stabilny zespół, bazujący na wykorzystywaniu zwartej defensywy i ofensywnych przebojach Marcela Reguły i Leonardo Rochy. Dlatego zdziwieni byliśmy zestawieniem środka pola. Po dobrym meczu z Finami na ławkę wrócił Bartosz Mazurek. I byłoby to akceptowalne, gdyby za niego wybiegł inny kreatywny pomocnik, których mamy jeszcze dwóch, ale sztab zdecydował się na opcję trzecią, czyli powrót do ograniczonego w ofensywie Leona Flacha na pozycji numer 8. Dziwne to, biorąc pod uwagę, że Jaga ma być drużyną techniczną, grającą ofensywnie. Kadra posiada trzy dobre opcje z odpowiednimi inklinacjami do gry na małej przestrzeni, a trener wraca co jakiś czas do wariantu stricte defensywnego – bardziej skupionego na odpowiedzialności taktycznej niż polocie i finezji w ataku. Leon Flach to zawsze gwarant walki o piłkę, intensywnej gry, ale to również gwarant ograniczeń ofensywnych. Naszym zdaniem to jest zawodnik, który idealnie uzupełnia kolegów, ale sam ich nie będzie w stanie natchnąć do lepszej gry do przodu.

W efekcie otrzymaliśmy grę nieco powolną z obu stron. Zagłębie czekało na kontry, a my posiadaliśmy piłkę, której nie potrafiliśmy w sensowny sposób dostarczyć w pole karne. Najwięcej o tym meczu mówi fakt, że Jesus Imaz dwukrotnie dochodził do dobrych pozycji strzeleckich za sprawą stałych fragmentów gry. Swoje „trzy grosze” dołożyli także skrzydłowi, którzy niepokojąco dostarczają coraz mniej konkretów. To pokazuje, że zimą konieczne jest pozyskanie minimum jednego konkretnego zawodnika na tę pozycję. Zawodnika, który przy słabszej kreacji środka pola lub decyzji taktycznej o zabezpieczeniu tej strefy będzie gotowy wejść w pojedynek 1 na 1. Póki co jedynym takim graczem jest Oskar Pietuszewski, ale ciężko oczekiwać od 17-latka regularności i wytrzymałości przez całą rundę. Ewidentnie należy mu się wsparcie, którego nie oferuje nikt z zestawu: Kamil Jóźwiak, Louka Prip, Alex Cantero. Alexa Pozo nieco usprawiedliwiamy, bo on jest innym typem zawodnika, który i tak zdążył dołożyć kilka cennych asyst.

Ostatecznie padł wynik bezbramkowy. Owszem, Jesus Imaz miał świetną okazję na zdobycie bramki, ale to był jeden jedyny moment, gdzie Jagiellonia realnie zagroziła bramce Jasmina Buricia. Nie będziemy narzekać na ten punkt, ale musimy się ogarnąć, aby nasza opieszałość nie zepsuła nam końcówki roku. Mamy szeroką kadrę, są piłkarze głodni gry i warto korzystać z tych okoliczności. Rok temu tego nie było – nie posiadaliśmy zaplecza, aby zastąpić zmęczonych piłkarzy. Teraz zaplecze jest i warto z niego skorzystać, co pokazał Bartek Mazurek, który miesiąc temu był czwartym czy piątym wyborem na swoją pozycję, a okazało się, że potrafi podnieść jakość gry.

Zagłębie Lubin 0:0 (0:0) Jagiellonia Białystok

Zagłębie: Burić – Orlikowski, Michalski, Ławniczak, Yakuba – Szmyt, Kocaba, Kolan, Lucic – Rocha, Reguła

Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Pelmard, Stojinović, Wdowik – Romanczuk (85’ Kobayashi), Flach (65’ Mazurek) – Jóźwiak (65’ Pietuszewski), Imaz, Pozo (75’ Lozano) – Pululu (85’ Rallis)

Żółte kartki: Radwański – Pelmard, Mazurek, Wojtuszek

Sędzia: Szymon Marciniak

About The Author

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *