
Ostatnimi czasy w Białymstoku doszło do paru głośnych pożegnań. Zimą odszedł Oskar Pietuszewski, a niedawno także Afimico Pululu i Łukasz Masłowski. Teraz do tego grona dołącza Bartek, dla którego był to pierwszy poważny sezon w seniorskiej piłce, ale za to niezwykle ważny.
Mazurek swoje pierwsze kroki stawiał w akademii Warmii Grajewo, a do Jagiellonii przeniósł się w 2019 roku jako 12-latek. Już pięć lat później zadebiutował w trzecioligowych rezerwach, a w swoim drugim spotkaniu popisał się dubletem przeciwko Polonii Lidzbark Warmiński. Jego debiut w pierwszym zespole miał miejsce 9 marca 2025 roku, kiedy to niespodziewanie wyszedł w wyjściowej jedenastce na mecz z Widzewem Łódź. Wcześniej tylko raz pojawił się w kadrze meczowej w Ekstraklasie. Bartek ostatecznie przebił się do podstawowego składu Jagi pod koniec rundy jesiennej ubiegłego sezonu. Swoje pierwsze trafienie zaliczył 31 stycznia tego roku w meczu z Widzewem, a niespełna miesiąc później doszło do spotkania, dzięki któremu na zawsze zapisał się w kartach historii klubu.
Grajewianin co prawda wystąpił tylko w 35 meczach, a trafiał do siatki tylko w dwóch, lecz jedno z nich to oczywiście hat-trick przeciwko Fiorentinie. Jak wiadomo, Jagiellonia oczywiście odpadła po dogrywce z Ligi Konferencji, lecz tego wieczoru 19-latek dał o sobie znać nie tylko w Polsce, ale także za granicą. Za sprawą tego wyczynu, jest on najmłodszym Polakiem, który zdobył hat-tricka w europejskich pucharach, a także drugim najmłodszym w historii Ligi Konferencji. Zapewne właśnie to spotkanie było kluczowym aspektem w zainteresowaniu ze strony Austriaków. Oprócz tych czterech trafień, Mazurek dołożył do swojego dorobku także trzy asysty.
Na ten moment nie wiadomo jeszcze, kto zastąpi pomocnika. W kadrze Jagi na jego pozycji znajdują się obecnie tylko Dawid Drachal oraz Sergio Lozano. Niewykluczone, że klub sprowadzi kogoś w miejsce Bartka, bo obaj w zeszłym sezonie mieli problem z odnalezieniem optymalnej formy, co poskutkowało regularną grą młodzieżowca. Były zawodnik Rakowa oprócz błyśnięcia na początku sezonu, pokazał się na plus tylko przy pojedynczych zmianach. Hiszpan co prawda ma na koncie sześć bramek i dwie asysty, lecz paradoksalnie jego gra momentami pozostawiała wiele do życzenia.
Mazi – dziękujemy za wszystko i życzymy powodzenia w nowym zespole!
